SZPITALNE WYPOSAŻENIE + PORODOWE S.O.S.

Najpierw krótko napiszę o tym, co przydało się nam w szpitalu a co było zbędnym ciężarem. Rodziłam w Ponaniu w św. Rodzinie – to dla tych Kobietek, które może tu zaglądają, są z Poznania i zastanawiają się nad szpitalem;-)
Absolutnie nic nie musiałam mieć na mojego Malucha, było wszystko – pieluszki, kremiki, ciuszki.
Dla siebie wzięłam dużo podkładów i podpasek, ale też wszytko przywiozłam do domu, bo miałam tam przy swoim łóżku na wyposażeniu;-)
Przydały mi się napewno swoje majtki jednorazowe, zwykłe bawełniane, stanik do karmienia, koszule nocne ( chociaż jedną oferował mi szpital). Oprócz tego wiadomo – kapcie, klapki pod prysznic, ręcznik.

Z gastronomicznych rzeczy fajnie też wziąć herbatę w saszetkach. Ja sobie często robiłam z połową małego plasterka cytryny.
Dużym minusem było szpitalne jedzenie, było okropne, więc warto mieć jakieś swoje przekąski, owoce.
Jedna niedzielna kolacja powaliła mnie na łopatki – musiałam ją uwiecznić na zdjęciu;-)
3 kromki chleba + galareta – fujjjj;-/ Do tego te Panie roznoszące posiłki, które jedzenie po prostu rzucały wręcz na stoliki – odrażające;/ Pamiętajcie o swoich sztućcach, kubku;-)

Prowiant szpitalny;-]

Dużo piłam, więc warto zaopatrzyć się też w kilka butelek wody.

Dla mnie jednak bardzo ważnym gadżetem, który kupił mi zaraz pierwszego dnia Tomek była poduszka dla osób z odleżynami. Miałam nacinane krocze a karmiłam na siedząco, więc taka poduszka była i nadal jeszcze jest dla mnie zbawienna;-)

Poduszka do siedzenia

Z rzeczy pielęgnacyjnych bardzo przydał mi się Octenisept spray, który przynosił i nadal przynosi mi ulgę;-)

Na sutki stosowałam Maltan, ale nie wiem do końca czy na mnie działa, bo nadal mam poranione sutki, więc za radą naszej koleżanki blogerki zakupię Ziajkę, może ona pomoże, bo pierwsze zassanie Malucha sprawia mi straszny ból, wczoraj Położna poleciła żebym przed przytąpieniem do karmienia rozmasowywała sutki i faktycznie to pomaga, bo są mniej obrzmiałe i co najważniejsze Maluszek łatwiej je chwyta.
Przydał się też bardzo krem na opuchnięte stopy, bo miałam wrażenie, że jeszcze bardziej opuchlizna nasiliła mi się w szpitalu.

Tyle z rzeczy, które przyszły mi do głowy;-)

Największym problemem są dla mnie teraz bolące piersi i krocze, ale mam nadzieję, że na dniach wszystko minie;-)

A to mój wczorajszy Bobas z Mamusią;-)

Mikołajek + Mami

print

Polecam zajrzeć też tutaj