ŻŁOBEK

Nie będzie to post o tym, że mam zamiar oddać Mikołaja do żłobka, mam to wielkie szczęście, że zostajemy razem, wstępnie do połowy 2015 roku.

Moja młodsza Siostra była wczoraj na dniu próbnym w prywatnym żłobku, w którym starała się o pracę.

Na pozór niby wszystko było ok, dzień wcześniej przeszła rozmowę z Dyrektor, która zapewniała Ją, że u Nich stawiają przede wszystkim na dobry klimat i atmosferę, że matki wręcz proszą o przyjęcie ich dzieci do tego miejsca. Jednak to o czy mi opowiedziała poruszyło mnie w takim stopniu, że postanowiłam Wam o tym napisać.

Od razu zaznaczam, że nie mam zamiaru oceniać przez ten post wszystkie żłobki w Polsce i nie chcę też straszyć, po prostu może niektórym ten post da do myślenia.

Nie wiem jakie są standardy w naszych żłobkach, nie wiem na ile dzieci ile opiekunów przypada, ale w „tym” żłobku na 20 dzieci w wieku od piątego miesiąca do ponad roczku były dwie młode opiekunki.

Dwugodzinnej wizycie, którą przebyła moja Siostra towarzyszył permanentny płacz. W pewnym momencie Siostra miała na rękach dwoje dzieci, które starała się uspokoić, po odłożeniu jednego z nich jedna z opiekunek powiedziała, że to dziecko płacze tak od dwóch tygodni!! Zmroziło ją a później i mnie jak to usłyszałam.

Poza tym dzieci, które same nie chodzą, głównie te w wieku mojego Mikołaja przez 8 godzin siedzą w fotelikach samochodowych!! Tam też usypiają i nie są przenoszone na sen do łóżeczek. Poza tym panuje dziwny zwyczaj. Te fotelikowe dzieci kiedy „łapią” sen są całe, razem z fotelikiem przykrywane kocykami, wiem, że niektóre dzieci lubią uspiać z twarzą przykryta pieluszką, ale tu były kocyki.

W czasie karmienia panował straszny chaos. W pewnym momencie opiekunki straciły rachubę, które jadło a które nie i Asia miała wrażenie, że niekóre po prostu nie dostały posiłku.

Dwa dni temu druga z Sióstr opowiadała mi jak Jej znajoma odbierała ze żłobka swoje dziecko w  nie swoich ciuszkach a butelki z których były karmione dzieci wracały „czarne”.

Szczerze – o resztę bałam się pytać. To, co mi opowiedziała strasznie mnie poruszyło.

Jestem tym wszystkim przerażona, ile stresu muszą przeżywać te biedne dzieci skoro potrafią całe dnie płakać. Czy rodzice mają tego świadomość, czy wiedzą, że dzieci przebywają kilka godzin w fotelikach…

Nie chciałam tym postem nastraszyć Mamy, które oddają swoje Maluchy do żłóbka, bo pewnie i są takie w których warunki panujące są zupełnie inne, ale bądźmy czujni i kontrolujmy jak tylko się da miejsca w których nasze Pociechy spędzają większość swojego dnia.

print

Polecam zajrzeć też tutaj