NASZA OPINIA O MUTSY EVO

W związku z tym, że z pierwszą wiosenną pogodą za oknem zamieniamy gondolę na spacerówkę postanowiłam zrobić małą analizę SWOT (o ile takowa można poczynić w przypadku wózka) naszego Mutsy Evo.

Mąż wiedział od samego początku, że to będzie Mutsy, to była taka jego wózkowa miłość od pierwszego wejrzenia;-) Osobiście na poczatku nie byłam przekonana, ale po kilku przeglądach i kilku jazdach po sklepie powiedziałam „tak” 😉

O tym, że to będzie Mutsy a dokładnie Evo zdecydowaliśmy trochę później, na początku miałm być to Urban a potem 4 rider, finalnie padło na Evo.

Oczywiście jak pewnie większość z nas przewertwałam wszystkie fora internetowe i gdybym się nimi sugerowała chyba do dziś Miko nie miał by powozu, bo opinie są tak różne, że ciężko było podjąć na ich podstawie decyzję.

Gondola – chyba najważniejszy element wózka, oczywiście priorytet żeby była długa aby nasz Skarb mógł jak najdłużej w niej pojeździć. Nasza ma 87 cm, w naszym przypadku nie było jakiegoś mega ciśnienia na tą właśnie długość ponieważ Mikołaj urodził się w październiku i wiedzieliśmy, że w kwietniu będziemy przesadzać Go do spacerówki. Aktualnie za kilka cm Mikołaj będzie leżał na całą długość gondoli, więc przed nami idealny czas na zmianę.

Nie mam do gondoli żadnych „ale” jest dobrze wykonana, Miko leżał od samego początku na śpiworku, który kupiłam jeszcze będąc w ciąży. Gondola jednak posiada w wyposażeniu materacyk, który jest bardzo mięciutki a pod nim cieniutka poduszeczka, która nie zmienia położenia dziecka, ale pewnie daje poczucie większej wygody. Na wierzch kładliśmy kocyki, grubość w zależności od pogody i temperatury. Fajnie gdyby gondola mogła się składać, wtedy nie miałabym żadnego „ale”;-)

Stelaż szczerze to od sześciu miesięcy składa i rozkłada go mój Mąż, nie robiłam tego ani razu, pewnie dlatego, że gdy Jego nie ma poruszamy się „na pieszo”. Myślę jednak, że pod tym względem nie ma problemu, Mąż składa Go w ekspresowym tempie, na dwa razy. Stelaż, wg. mnie po złożeniu zajmuje bardzo mało miejsca, do tego posiada opcję demontażu kół, na jdno kliknięcie, co powoduje, że miejsca w bagażniku jest jeszcze więcej. Poręcz od stelaża jest piankowa. Bardzo lubię w niej trzy opcje ułożenia, ja lubię bardzo wysoko, lepiej się prowadzi i wózek ma wtedy fajny designe, mój Mąż wręcz przeciwnie zawsze zmienia ją na opcję najniżej;-) Kosz, który posiada nasz stelaż jest dla mnie w sam raz, no może mógłby być ciut większy, ale mieszczę w nim trzy foliowe torebki z Piotra i Pawła wypełnione zakupami i np. dwie z ubrankami dla Mikołaja;-)

Koła, które wybraliśmy są piankowe, w sklepie tłumaczono nam, że w razie przebicia tych pompowanych dość długo czeka się na wymianę, ale czy to prawda, nie mam pojęcia. Bardzo lubię w nich to, że obracają się wokół własnej osi, prowadzenie wózka jedną ręką wtedy to pikuś, ale uwaga – tylko wtedy kiedy nie ma na chodnikach śniegu. Jedynym minusem jazdy w śniegach są właśnie według mnie małe koła na przodzie. W mega zaspach prowadzenie wózka to nie lada wyczyn, podejrzewam, że z większymi kołami prowadzenie byłoby o wiele łatwiejsze. To chyba jedyny większy minus.

Torba i folia – do wózka zakupiliśmy też torbę i folię na wózek. Torba w środku ma kilka kieszonek, jest naprawdę pojemna. Do torby była dołączona (chyba opcja gratis) mata do przewijania z której jestem zadowolona, wykorzystuję ją zawsze podczas przebierania Mikołaja w miejscach publicznych, kładę ją zawsze dodatkowo na przewijak.
Folia też świetnie się sprawdzała i deszczowe dni i w bardzo śnieżne.

Podsumowując jesteśmy z wózka naprawdę bardzo zadowoleni, polecamy go wszystkim, którzy zastanawiają się nad zakupem. Absolutnie nie myślimy o innej spacerówce jak tej, która jest w komplecie. Jest minimalistyczna i bardzo zgrabna.

Mam nadzieję, że Mamom, które myślą nad Evo pomogłam w wyborze;-)

print

Polecam zajrzeć też tutaj