SMAKI DZIECIŃSTWA – POST NOSTALGICZNY

Jem maliny i automatycznie mam kilka lat i siedzę w ogródku u moich Dziadków na wsi. Wspomnienie jest tak silne, że za każdym razem jak wkładam je do ust przenoszę się do tamtych czasów, kiedy to wiecznie siedziałam w krzakach i zajadałam się malinami.

Najbardziej lubiłam te jasne, białe, żółte, ale ich było zawsze mniej. Dziadek mówił na mnie malinowa panienka, bo jak mnie nie było gdzieś w pobliżu to byłam w malinach. Na nasz przyjazd w wakacje, kiedy maliny zaczynały dojrzewać wyszukiwał te pierwsze, które już były do zjedzenia i na zakrętce od słoika podsuwał pod nos a my rozdzielaliśmy na cztery części;-)

Kilka dni temu byłam na wsi, Dziadków już nie ma, maliny są, ale jest ich mniej, w innym miejscu, wszystko wydaje się już inne, jakieś mniejsze, już nie takie magiczne jak kiedyś.

Dla uczczenia pamięci Dziadków, głównie właśnie Dziadka na nasz ślub zamówiliśmy zaproszenia z motywem malin, tak żeby On też wiedział, że pamiętam, Babcia doczekała naszego ślubu, ale zmarła miesiąc później.

Mama moja napisała mi ostatnio, że też chciałaby być z moim Tatą dla swoich wnuków takimi wyjątkowymi dziadkami, poprzeczka naprawdę wysoko zawieszona, bo mój Dziadek i moja Babcia byli naprawdę najcudowniejszymi Dziadkami pod słońcem i często patrząc na Mikołaja żałuję, że nie mogli Go poznać, ale wierzę, że z góry dumnie na nas spogladają uśmiechajac się do siebie.

print

Polecam zajrzeć też tutaj