NIE OGARNIAM!

Dziś z samego rana poniedziałkowego wstałam i pomyślałam, że już chyba po prostu nie ogarniam. Wiecie czego nie ogarniam?

Internetu.

Szeroko pojęte stwierdzenie, wiem, już wyjaśniam.

Jakaś mądra głowa powiedziała, ze jak nie ma Cię na Fejsbuku to nie istniejesz i coś w tym jest. Gdyby nie fejs to pewnie o 90% akcji, zdarzeń, spotkań, nowych wydarzeń i tego typu sprawach bym nie wiedziała.

No i do czego zmierzam, dokładniej – internet jest okrutnym pożeraczem czasu. Mój czas pochłania jak tylko się da.

Przeanalizowałam dziś cały mój dzień, tydzień ostatni w sieci i poza nią i jestem z lekka przerażona.

Wchodzę rano na Fejsa – na chwilę zaznaczam…. i się zaczyna. Nowy komentarz pod zdjęciem, szybko odpisuję, nowy post na grupach, czytam, coś dopisuję, ktoś ma urodziny, szybkie życzenia, wracam do posta, którego czytałam i skomentowałam, coś, ktoś znów napisał, odpisuję. Przeglądam tablicę. Fajną książkę ktoś poleca, wchodzę dalej, szybko czytam opis, dodaje do ulubionych, wychodzę. Widzę nowego posta u znajomej, wchodzę w linka, komentuję, zerkam na inne komenty. Czas biegnie jak szalony. Orientuję się, że Mikołaj właśnie opróżnił z gadżetów jedną z kuchennych szafek. Zamykam kompa.

Otwieram tableta, wchodzę w Insta, nowe zdjęcia, niektóre super, komentuję, niektóre w biegu polubiam, innych nie, bo jak nie lubię to nie lubię czegoś, czasem nie lubię znów, bo nie zauważam.

Wychodzę, bo znów łapię się na tym, że jestem w sieci. W realu coś znów się dzieje.

Interweniuję.

Biorę za chwilę telefon, nowe wiadomości, 80% usuwam, spamy.

Fejsbuk krzyczy, że jest nowa wiadomość, znów wchodzę w telefon, czytam, muszę szybko odpisać, bo to ważne. Odpisuję, pada telefon. Długo bez niego nie dam rady, bo może Mąz dzwonić, Mama, Siostra. Podłączam do kontaktu.

Wchodzę na jeden z blogów ulubionych, orientuję się, że komentatorka, którą lubię ma bloga, wchodzę, komentuję, że go właśnie odkryłam, za niedługo wchodzę i odczytuję odpowiedź na komentarz.

Mikołaj zasypia, ogarniam, co mam do ogarnięcia, w tym siebie, robię śniadanie, jem, biorę książkę czytam. Znów słyszę, ze mail przyszedł. Nie wstanę, czytam. Kolejny, wstaje, czytam.

Przychodzi wieczór, jem kolację, wchodzę na Fejsa, wiadomość, zaraz druga. Coś, ktoś na grupie pisze, komentuję, bo mnie trochę dotyczy. Ktoś pisze, że nowy sklep się otworzył, super – hiper fajny. Wchodzę w linka, faktycznie super, przeglądam strony, w chaotycznym tempie. Potem przypomina mi się, że na pintereście coś chciałam znaleźć, szukam, znajduję, przepadam, bo tam się przepada.

Nie mam twittera, ufff.

Zasiadam z Mężem przed tv, oglądamy film. Jest przerwa. Wstaję. Mąż pyta gdzie idę, odpowiadam, że po telefon, coś przyszło.

S T O P!

N I E  O G A R N I A M!

T O  J A K  U Z A L E Ż N I E N I E!!

Potrzebuję odwyku, zdecydowanie! Jestem zmęczona internetem.

Zamykam kompa, wyciszam telefon, nie ma mnie w sieci.

W realu jestem ja + herbata + książka!

Dobranoc!

bde34e1b623a147d3b750910adadc1a4

print

Polecam zajrzeć też tutaj