CZY ZE MNĄ OK?

Idę sobie dziś do lekarza, patrzę sroka, reaguję na nią jak nigdy, wcześniej jej nie zauważałam, pierwsza myśl?

Zobacz Mikołaj, sroczka:D

Pierwsze takie efekty były widoczne już na samym początku, zaraz po urodzeniu Mikołaja.

Poszłam pierwszy raz sama do sklepu na zakupy (czułam się wtedy jak dzikus jakiś, który liznął znów cywilizacji), pamiętam jak w spożywczym coś ostro gruchnęło, a mnie się wyrwało „ciiii”. Ktoś bym z boku pomyślał, wariatka!

Leci samolot, nie ma Mikołaja w pobliżu, a je chcę Go Jemu pokazać. Zauważam każdy samolot lecący nad naszym blokiem.

Zaraz będę znała rozkłady lotów na Ławicy, serio!

Znajoma z piaskownicy (:D) śmiała się wczoraj, że poszła ostatnio sama do sklepu i na głos sobie opowiadała:

„a teraz kupimy chlebek”

„a teraz pójdziemy do mięsnego”

„a teraz jeszcze musimy zajść po ziemniaki”

Śmiać mi się chciało jak nie wiem, bo ja mam tak samo. Zastanawiała się dlaczego tak wszyscy na Nią dziwnie zerkają”

Też tak macie?

Tak samo jest z napotkanym kotem, psem, gołębiem, koparką i ładowarką.

Dla mnie to chyba in plus, bo widzę dzięki mojemu dziecku dużo więcej.

Takie moje piątkowe przemyślenie!

Dobrego weekendu!

Wierzyć aż mi się nie chce przy dzisiejszych 14 stopniach jutro powróć zimy;-(

 

0ff2dbd570e9adc6db64f25d93cff7ec 

 

print

Polecam zajrzeć też tutaj