TYŁEM VS PRZODEM – O FOTELIKU SŁÓW KILKA

W pierwszych miesiącach życia Mikołaj uwielbiał jazdy autem. Do tego stopnia, że planowaliśmy razem podróż autem do Włoch lub na Chorwację. Pewnie działo się tak dlatego, że w pierwszych miesiącach życia przesypiał po prostu prawie całą drogę do moich rodziców.

Kiedy zaczął być bardziej kontaktowy i aktywny podczas jazdy haj lajf się skończył.

Długo zastanawialiśmy się nad tym jaki fotelik kupić -> w TYM poście szczegóły. Nie brałam pod uwagę fotelika tyłem. Dla mnie było logiczne, że kolejny to jazda przodem. Wtedy Ania podsunęła mi posta z bloga OSIEM GWIAZDEK. Kto jest przed zakupem fotelika polecam dokładnie wziąć sobie go do serca. Przegadaliśmy temat z Tomkiem i finalnie zdecydowaliśmy się na tego BRITAX’A . Kupiliśmy go kiedy Mikołaj miał koło roku, teraz wiem, że to było jeszcze za wcześnie!

Początkowo super, bo fotelik jest wysoki i Mikołaj sporo widzi co dzieje się za oknem. Jazdy całkiem spoko, oczywiście nie ma opcji żebym siedziała z przodu z Tomkiem, zawsze muszę być dodatkowe atrakcje w postaci przekąsek, naklejek, książeczek i wielu innych atrakcji o które kiedyś nawet bym siebie nie podejrzewała, ale kreatywność moja podczas jazdy musi być na wysokim poziomie.

W ostatnich miesiącach było koszmarnie. Samo włożenie Mikołaja do fotelika potrafiło zająć nam koło 20, 30 minut. Wyginał się, płakał, a my musieliśmy dać Jemu czas i pozwolić na samodzielne podjęcie decyzji o wyruszeniu w podróż. Podczas jazdy zawsze wybieraliśmy tą część dnia w której przypadała drzemka Mikołaja lub wieczorne spanie. Tomek gotował się ze złości i powtarzał, że nie może skupić się na jeździe, mnie już brakowało pomysłów na „zagadanie” Mikołaja.

Zaczęliśmy się zastanawiać nad zmianą fotelika przodem do kierunku. W sumie ja wiedziałam, że to nic nie da, że to nie wina fotelika, a po prostu fakt, że Mikołaj nie lubi jeździć, ale postanowiłam ulegnąć.

W weekend mieliśmy jechać do moich rodziców ( całe szczęście, że otworzyli nam do końca autostradę). Pożyczyliśmy od znajomych fotelik  montowany przodem. W duchu liczyłam na brak jakiejkolwiek zmiany. Pozwoliłam jechać Mikołajowi przodem tylko dlatego żeby samej sobie na 100% udowodnić, że to nie wina fotelika i udowodnić Tomkowi, że foteliki przodem cudów nie czynią.

Wiecie jaka była różnica w jeździe podczas tej podróży?

Taka, że bałam się, że może coś się stać, że Mikołaj poleci do przodu, że odbije nam się czkawką ta jazda.

Wracaliśmy już „po staremu”. Mikołaj jechał w swoim Britaxie, a ja byłam spokojniejsza!

Jak czytam na fejsbuku wypowiedzi mam nt. fotelika i argumentację typu „nie będę kupowała fotelika tyłem, bo chcę normalnie pogadać z mężem podczas jazdy” to robi mi się słabo. Z mężem możesz pogadać w domu, tutaj naprawdę najważniejsze jest bezpieczeństwo Twojego dziecka!

Nam wystarczył ten jeden filmik z crash testów:

http://www.youtube.com/watch?v=fKIeExpDLDA

Do mam, które chcą już teraz zmienić fotelik przodem do kierunku twierdząc, że jazda będzie przyjemna, z uśmiechem na twarzy:

Skąd Twoje dziecko wie, że przodem jest lepiej skoro nigdy w takiej pozycji nie jechało?

print

Polecam zajrzeć też tutaj