A tatinek owsiankę zje?

Prawie codziennie rano Mikołaj zaczyna dzień od owsianki, kaszy jaglanej, omleta, czasem, bardzo sporadycznie, przeważnie w weekendy od kanapki. Mimo, że często po 5 czy 6 łyżkach dziękuję za śniadanie, wiem, że do jego brzucha trafiło coś wartościowego. Oczywiście to, co serwuję rano to  moje przekonania i moje decyzje. Każda mama powinna wiedzieć co dla jego dziecka najlepsze i nie wnikam kto tu jest lepszy czy gorszy, ja z pewnością nie czuję się lepsza, może bardziej świadoma.

A tatinek owsiankę zje? Pyta wczoraj Mikołaja zasiadający do pierwszego śniadania. Zerkam na Tomka i dusze się ze śmiechu, bo nie dość, że nie zje to jeszcze na samą myśl i na sam widok owsianki robi mu się słabo. Wymyka się do łazienki, a ja towarzyszę Mikołajowi w jego śniadaniu. Warto też nadmienić, że wspólne spożywanie posiłków z rodziną to ważny element kształtowania nawyków żywieniowych. Przekonana jestem, że gdybym za każdym razem podając Mikołajowi owsiankę mówiła, że jest super pyszna, a sama bym jej nie jadła byłabym mało wiarygodna i pewnie w rezultacie Mikołaj też by mało chętnie do niej zasiadał. Ktoś z naszej dwójki (ja lub Tomek) musi dawać ten ciut lepszy przykład. Padło na mnie.

[dropshadowbox align=”center” effect=”lifted-both” width=”500px” height=”” background_color=”#ffffff” border_width=”1″ border_color=”#dddddd” ]Młodzież z nadwagą i otyłością stanowi grupę, która najrzadziej deklaruje regularne spożywanie kolacji w towarzystwie rodziców. Wspólny, rodzinny posiłek jest okazją do pokazania dziecku właściwych wyborów żywieniowych oraz spożycia pełnowartościowego posiłku. [/dropshadowbox]

Nerwica mnie bierze kiedy właśnie podaję Mikołajowi jaglankę, a Tomek podjeżdża do stołu ze swoim „zdrowym” śniadaniem. Wierzę, że przyzwyczajenia żywieniowe dzieci kształtują się w pierwszych latach ich życia, że jedzenie, które podajemy im dzisiaj, kiedy mają zaledwie parę miesięcy lub lat będzie tym, które świadomie wybiorą w wieku dorosłym. Tak właśnie wybieram ja. Nigdy mi do głowy nie przyszło w knajpie żeby zamówić coś z ciężkim sosem, bo u mnie w domu nigdy ciężkich mącznych sosów nie było. Pewnie dlatego.

[dropshadowbox align=”center” effect=”lifted-both” width=”500px” height=”” background_color=”#ffffff” border_width=”1″ border_color=”#dddddd” ]Z badań przeprowadzonych w grupie w wieku 8–13 lat wynika, że dzieci, których rodzice regularnie spożywali napoje słodzone, miały trzykrotnie większą skłonność do konsumowania tych napojów w porównaniu do rówieśników, których rodzice nie spożywali regularnie tej grupy żywności.[/dropshadowbox]

Półki kuszą począwszy od wejścia do sklepu, a skończywszy na standach przy samej kasie, których teraz nie na widzę. Próbuję zasłaniać wtedy ramieniem uginające się od słodyczy regały, ale często kończy się to klęską. Poza tym Mikołaj ma tak świetną fotograficzną pamięć, że wystarczy, że jeden, jedyny raz ulegnę i on przy okazji drugiej wizyty w tym samym miejscu biegnie tam, gdzie leży coś, co ostatnio udało mu się wysępić! Tak było kiedyś w Media Markt. Gotowało się we mnie w środku jak zobaczyłam Mikołaja biegnącego radośnie w moją stronę z Kinder niespodzianką, a byliśmy tuż przed obiadem. Przy okazji drugiej wizyty nie biegł za nami oglądać ekspresy do kawy tylko już w wiadome dla niego miejsce. Cwaniak!

Próbuję zawsze proponować lepszą alternatywę sugerując suszone owoce czy orkiszowe ciastka, ale przeważnie ponoszę klęskę. Przeważnie, bo ostatnio Mikołaj mnie bardzo zaskoczył. Stoimy przy kasie, a obok bukiet z lizakami. Mikołaj sam do siebie:

– o lizaki!

-nie, ja nie chcę lizaka, nie, nie, nie lubię (jakby sam siebie tłumaczył, śmiać mi się chciało przeokrutnie)

;p

Myślę sobie taaaa, jasne, ale potwierdzam za nim:

– faktycznie te lizaki nie są zdrowe.

Mikołaj przytakuje, czekam kiedy jednak stwierdzi, że są spoko i poprosi o jednego, ale nie, zapłaciłam, odeszliśmy od kasy i nie było tematu. Uważam, że to jakiś po prostu cud;p

No, ale bywają momenty w których sprzeciw słyszy połowa galerii czy osiedla. Wtedy nie wyrywamy sobie tego lizaka z rąk tylko z parą idącą mi pewnie z uszu kupuje i daje. Wkurzają mnie też ludzie dookoła, którzy przychodzą z czymś, co nie chcę żeby Mikołaj jadł. Cenię sobie tych, którzy wcześniej pytają mnie o zgodę. To jest bardzo fair.

Reasumując, myślę, że jeżeli Mikołaj nie będzie mnie widział pijącej coca coli, której w ustach nie miałam od liceum to sam nie będzie jej chciał pić i o nią nie poprosi. Jeżeli Mikołaj będzie mnie widział jedzącą bakalie to sam po nie sięgnie. To proste.

[dropshadowbox align=”center” effect=”lifted-both” width=”500px” height=”” background_color=”#ffffff” border_width=”1″ border_color=”#dddddd” ]Pamiętajmy, że wybory żywieniowe rodziców, podejście do produktów spożywczych, sposób konsumpcji i zachowanie przy stole będzie powielane przez nasze dzieci. [/dropshadowbox]
print

Polecam zajrzeć też tutaj