Subiektywnie o uprzejmości

Jestem typem obserwatorki, nic na to nie poradzę, że namiętnie przyglądam się zachowaniom innych. Generalnie marzy mi się w przyszłości jeden dzień na lotnisku sam na sam z całymi przewijającymi się tabunami ludzi dookoła. Z tych moich obserwacji narodził się dzisiejszy post. Zatem skupiam się w tym wpisie na cnocie jaką jest uprzejmość.

Cóż mówi nam dr Google.

Uprzejmość – życzliwy stosunek do ludzi. 

 

Dodałabym tutaj jeszcze empatię i dobrą wolę. Wydawać by się mogło, że to zupełnie łatwe, naturalne, bo skoro nikt Ci nie zalazł za skórę to dlaczego masz nie być uprzejmy, prawda? Nie mniej w praniu wszystko wyglada zupełnie inaczej.

W naszym domu to ja od zawsze jestem tą, która stara się łagodzić wszystkie waśnie, nieporozumienia czy spięcia. Nie mam na myśli tych domowych, bo tutaj bywa rożnie:) Myślę o tych tych pojawiających się na zewnatrz. Na przykład wtedy, kiedy okazuje się, że w knajpie zupa jest totalnie nie do zjedzenia, a obsługa ma Cię w nosie, albo kiedy ktoś wpycha Ci się bezczelnie w kolejkę przy kasie z pierwszeństwem dla rodziców z dziećmi lub gdy sąsiad zaparkuje tak, że nie możesz przejść z wózkiem albo wtedy, kiedy kolejny raz napotykasz ogromnego psa który biega po placu zabaw na dodatek smyczy.

No co wtedy robisz? Jak reagujesz? Ze spokojnie czy automatycznie z dużą dawką agresji?

Od zawsze uważałam, że agresja budzi agresję, więc to ja jestem tą, która kopie męża pod stołem żeby już odpuścił i to ja zawsze szturcham w ramię, daję sygnał wzrokiem, kiedy próbuje się wdać w dyskusje do niczego nie prowadzącą.

Zawsze staram się zacząć od uprzejmej, łagodnej aczkolwiek konkretnej w tonie dyskusji. To wyniosła z domu, tego mnie nauczono. Myślę, że to właśnie rodzice w dużej mierze mamy wpływ na poziom empatii u dzieci. Nigdy nie zaczynam rozmowy z krzykiem na ustach, bo wiem, że to słaba metoda.

Jak to jest z tą naszą uprzejmością?

W sklepach traktuje nas się dużo lepiej niż 15 lat temu, w urzędach jest też już ciut lepiej i na poczcie bywa miło. Od zawsze starałam się szukać w ludziach dobra i jeżeli ktoś odnosił się do mnie z szacunkiem, ja odwzajemniałam go. Uważam, że stoimy zawsze na wygranej pozycji wtedy, kiedy kierujemy się uprzejmością. Myślę, że nawet więcej możemy ugrać czy zyskać. Od jakiegoś czasu będąc właścicielką sklepu internetowego spotkam się każdego dnia z różnym typem klienta. To spotkania w głównej mierze wirtualne, bo kontakty przeważnie oparte są na korespondencji mailowej czy telefoniczne. Przeważnie kontakty odbywają się na miłym, poziomie z dużą dawka uprzejmości, ale bywają tak bardzo roszczeniowi klienci, że i mnie podnosi się ciśnienie, ale teraz z perspektywy czasu i doświadczenia, wiem, że lepiej ochłonąć niż wdawać się w spór.

Żeby wchodzić w spór i dyskutować na jakiś temat trzeba mieć twarde dowody. Dobrych kilka lat pracowałam w dużej korporacji i uważam, że brałam udział w niezłym wyścigu, który był maksymalnie niezdrowy, jednak są też plusy mojego korporacyjnego doświadczenia. Nauczono mnie rzetelności. Nim zaczęłam spierać się o coś albo coś komuś udowadniać musiałam to na 150% sprawdzić i być pewna, że walczę o coś z konkretną, udokumentowaną wiedzą i uprzejmie starałam się przekazywać to dalej. Pracowałam w dziale kontroli finansowej, więc tam nie mogło być pomyłek. Zupełnie tym samym staram się kierować teraz pracując nad sklepem, ale kiedy klient próbuje mi udowodnić coś w bardzo niemiłym tonie, coś, co jest zupełną niedorzecznością bywam bardzo konkretna, ale nigdy nikogo nie obrażam i tego samego oczekuję od klienta.

Wiem, że zawsze wygram uprzejmością i uśmiechem na twarzy. Nie mniej tak bardzo dużo ludzi nastawionych jest na atak. Bardzo tego nie lubię! Zastanawiam się dlaczego ludzie nie potrafią komunikować się w sposób uprzejmy i miły. Irytuje mnie też brak poziomu w dyskusji połączony z mało uprzejmym tonem, o niebo lepiej żyłoby nam się z uprzejmością i empatią w kieszeni.

Zatem na zakończenie uprzejmie Was proszę o więcej uprzejmości;)

Subiektywnie_o_uprzejmości

 

 

print

Polecam zajrzeć też tutaj