A Ty? Kim jesteś? ;)

Odkąd mam swój sklep, więc właściwie od kwietnia coraz częściej spotykam się z Klientkami, które są też czytelnikami mojego bloga. To bardzo miłe, kiedy wchodzi do mnie mama i nie ma między nami żadnej bariery, Ona zwraca się do mojego syna po imieniu, mówi, że czuje jakbyśmy znały się od lat, a ja? A ja mam mieszane uczucia, z jednej strony maksymalnie mi miło, a z drugiej mimo iż należę do otwartych osób jestem z lekka zdezorientowana. Muszę po omacku badać i wsłuchiwać się w to, co dana osoba mówi. Muszę pytać czy ma dzieci, jakie mają imiona, w jakim są wieku i czuję w sercu jakąś niesprawiedliwość, piszę to z uśmiechem, żeby nie było;)

Jest też część mam, które znają mnie przez „kogoś” z okolicy, od znajomych, od innych mam, a ja znów jestem na ten słabszej pozycji, bo ich nie znam wcale. Piszecie też do mnie maile i często wspominacie, że czytacie mnie od samego początku, że macie podobne problemy i rozterki, że tak samo myślicie, robicie, postępujecie z dzieckiem, a ja? Dlaczego nic nie wiem na ten temat? Przecież same dobrze wiemy jak ważne jest nasze wzajemne wsparcie i poparcie. Jak dobrze wiedzieć, że ktoś też ma słabości takie, jak Ty i że to normalne i takie naturalne.

Lubię takie spotkania jak to z ubiegłego tygodnia, kiedy to na Konferencji Bliskości buzie nam się nie zamykały i czasem nawet spoglądałyśmy porozumiewawczo na siebie i zwyczajnie wystarczyło to jedno spojrzenie i wiadomo było, że też „tak” mamy, też tak robimy i znamy sytuacje na wylot, takie wsparcie jet niesamowicie ważne.

Piszę tego bloga od kilku lat. Nie będę się dużo rozpisywała, że kiedyś ten świat wyglądał zupełnie inaczej, nie było interesownych znajomości, poklepywania się dla lepszego zasięgu i lajków na fanpejdżach. Wszystko było spontaniczne i w miłej atmosferze, czuło się to wsparcie, nie było podziałów. Nikt nie kalkulował czy mu się opłaca czy nie. Nikt nie trzymał się kurczowo spódnicy tych, dzięki którym mógł coś zyskać, znajomości nie były dla czegoś tylko po to żeby się wzajemnie wspierać, dzielić emocjami, wymieniać doświadczeniami. Rozmawiałyśmy z mamami na ten temat na Konferencji i faktycznie głosy są takie same, blogosfera bywa bardzo, bardzo okraszona obłudą. No, ale nie o tym ten wpis.

Kilka miesięcy temu zrobiłam dla Was, czytelników ankietę w której pisałyście naprawdę budujące rzeczy, które mnie maksymalnie zmotywowały do działania! Ankieta do podejrzenia TUTAJ. Statystyki na tym blogu z miesiąca na miesiąc są coraz bardziej zadowalające, ale ciągle nie czuję, że jesteście tutaj czy na fanpfejdżu fejsbukowym fizycznie. Zaglądacie bardzo często, nie pozostawiając po sobie śladu. Musicie mi wierzyć, że nic tak bardzo nie cieszy blogerów jak jakikolwiek jak to się teraz pięknie mówi „feedback”. Piszę jakikolwiek, bo jestem zawsze otwarta na szelką dyskusje, nie potrzebuję tylko poklepywania i mówienia „jest fajnie”,  ale marzyłaby mi się otwarta i szczera i prawdziwa dyskusja na tym blogu. Chcę znać Wasze zdania na różne tematy, chcę z Wami dyskutować. Nawet zwykły kliknięcie „lubię to” oznacza dla nas, blogerów, że jesteście, że czytacie, a ja mam ogromnego, mega dużego powera i kopa do działania. Nie znam Was, a bardzo chciałabym poznać. Wiem, że większość z Was to mamy, kobiety i żony, ale to mało, chcę wzajemnej relacji, wymiany zdań. Fajnie byłoby wiedzieć, że coś bardzo Was przypada do gustu, a coś jest tutaj zupełną klapą.

Musicie wiedzieć, że niektóre wpisy kosztują nas naprawdę dużo pracy i wkładamy w to całe serce, poświęcamy swój czas i potrzebujemy odbioru. Chcemy wiedzieć czy jest ok czy wręcz przeciwnie. Dzielcie się z nami Waszą wiedzą i Waszym zdaniem, no! To Wy razem ze mną ożywiacie, tworzycie to miejsce.

Więc do dzieła! Kto pierwszy? 😉

print

Polecam zajrzeć też tutaj