A czego nowego nauczyło Cię Twoje dziecko?

Odkąd Mikołaj zaczął się z nami komunikować na poziomie zrozumiałym dla nas wszystkich zadaje kilkaset pytań dziennie. Czasem mam wrażenie, że zna już odpowiedzi na zadane pytanie, bo zwyczajnie już o to pytał nie mniej odpowiadam tak, jakby zadawał je po raz pierwszy. Jest ogromnie ciekawy świata. Zadaje na pozór proste pytania, a ja mimo to łapię się na tym, że te najłatwiejsze okazują się być najtrudniejsze do wytłumaczenia. Na przykład wczoraj zapytał co to jest prąd i czym jest mądrość. Próbuje wtedy dobierać słowa tak, żeby mnie zrozumiał i żeby moje odpowiedzi były rzeczowe i wyczerpujące.

Ostatnio na IG ktoś wspomniał, że gdy siedzie 24h z dzieckiem w domu to się uwstecznia. Z perspektywy tych minionych 3 lat mam zupełnie inne zdanie i doświadczenie. Moja wiedza w wielu obszarach ma zupełnie nowy wymiar. Mikołaj uwielbia wszelakie książki o zwierzętach (swoją drogą za chwilę będzie rzeczowy wpis o wszystkich hitach książkowych z kategorii zwierzęta) Wałkujemy tysiące razy w tygodniu Encyklopedię Zwierząt, kartki są pomięte i poplamione, bo oczywiście czytamy też podczas jedzenia. Dziś wiem po co wielorybowi fiszbiny, znam prawie wszystkie podstawowe rodzaje dinozaurów, wiem, że papuga żako jest tak mądra jak 5 letnie dziecko, a waran z Komodo osłabia swoją ofiarę jadem ze śliny. Rekin żarłacz wcale nie przepada za ludzkim mięsem, a najgłośniejsze odgłosy wydaje krewetka pistoletowa. Nigdy przez całe życie nie przeczytałam chyba tylu książek ile przerobiłam z Mikołajem, utrwalamy treść czytając je kilka razy pod rząd, Mikołaj często zna na pamięć niektóre zdania „a jego mama to klempa” powtarzał sobie wczoraj pod nosem podczas spaceru. Dzięki „Inwentarzowi zwierząt” przypomniałam sobie różne wiejskie narzędzia czy zwyczaje. Nie wspomnę już, że wiem jak wygląda wywrotka czy spycharka. Bardzo często to, o czym czytamy inspiruje Mikołaja do wymyślania zabaw. Kiedy wałkowaliśmy Julka i Julkę Mikołaj bawił się w złodzieja ze swoją sąsiadką i często sypał tekstami Julka. Dzięki Mikołajowi widzę i czuję więcej. Mam większą wrażliwość na pewne kwestie i już nie przechodzę obojętnie obok wielu rzeczy.

W bibliotece spędzamy zawsze długie chwile i nigdy nie popędzam Mikołaja, wie do której jest biblioteka i co jakiś czas podpytuje czy aby już jest 18. Książki to rzeczy na które nigdy nie szkoda mi wydanych pieniędzy. Właśnie czekamy na kolejna paczkę z Bonito;)

Liczę, że kiedy zacznie się szkoła podszkolę się z matmy i biologii, przedmiotami za którymi nie przepadałam.

Bywają też dni, kiedy mam głowę pełną zadań domowych i obowiązków i ciągłe pytania wirują mi w głowie i łapię się na tym, że męczą, ale chwilę potem reflektuję się i na nowo podejmuję wyzwanie. Wiem, że nic tak nie procentuje jak ten czas spędzony z dzieckiem, jak wspólne odkrywanie świata, które uczy i Jego i nas, rodziców.

Wczorajszy przykład na wesoło. Czytamy „Pod ziemią, pod wodą”, strona dotycząca oczyszczania ścieków.

  • mamo, co to jest muszla?
  • muszla to jest, hmm…coś, co pływa w Oceanach (zaczynam się miotać, ale twardo podejmuję wyzwanie)
  • Nieeeee, mama! Muszla to, to co mamy w łazience i gdzie robimy siku…

No tak…;)

A Ty z jakiej dziedziny podciągnęłaś się dziecko swojemu dziecku?

 

DSC_1149 DSC_1152 DSC_1155 DSC_1161 DSC_1165 DSC_1167 CSC_0006

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis możesz go udostępnić na Facebooku KLIK i tam też obserwować na bierząco nasze poczynania 😉 na IG znajdziesz nas praktycznie codziennie KLIK

print

Polecam zajrzeć też tutaj