Wiosna w mieście cz. I

W tym sezonie stawiamy na bardzo, bardzo aktywne spędzanie wspólnego czasu. Będą rowery, ten dla mnie jeszcze w trakcie poszukiwań, dla Mikołaja pewnie nadejdzie lada dzień. Piękna pogoda zagościła u nas w weekend i oby taka pozostała już na długo, pozwalamy na maksymalnie jedno, dwa potknięcia i spadek temperatury, bo to przecież kwiecień plecień.

wiosna w mieście

Do bicykla miejskiego KLIK wzdycham już ze trzeci sezon, w tym roku będzie mój, bo jako jedyna zostałam bez dwóch kółek. Duża torba na ramię do roweru odpada, więc w tym sezonie stawiam na minimalizm, ale z klasą. Zapewne pójdę albo w plecak KLIK albo w tą mini torebkę ze zdjęcia, tylko znów dumam nad kolorem. Swoją dużą torbę od Uashmama prałam trzy lub cztery razy i jest bez zarzutów. Koszulki jak wiecie tylko w trzech, czterech kolorach bez zbędnych napisów, nie mniej TEN arbuz skradł moje serce. Wygodny but to podstawa, jestem wierna w dalszym ciągu moim Conversom, nie mniej szukam jeszcze czegoś na zmianę, może NB KLIK, sama już nie wiem. Odkryłam fajny balsam do ust, który je wygładza i nadaje piękny naturalny kolor KLIK. Znalazłam piękną plisowankę, która idealnie pasuje do trampka czy innego adidasa, już mam ją w koszyku, ale nadal zadaję sobie pytanie czy oby napewno KLIK. Dopełnieniem będą bankowo TE piękne pszczółki.

Waste must have na wiosnę?

 

Polecam zajrzeć też tutaj