Z biurem podróży czy na własną rękę?

Podróże to jedyna rzecz na którą wydajemy pieniądze, a stajemy się bogatsi.

                                                                                                                                                 Anonim

Dużymi krokami zbliża się okres wakacyjny. Część z Was pewnie planuje swoje urlopy, przegląda oferty biur i miejsca na wymarzony wypoczynek. Chcemy żeby ten czas wakacji był idealny, bez wpadek i stresu, bo czekamy na niego cały rok. Dostałam kilka wiadomości w których pytacie mnie o podróżowanie na własną rękę. O to gdzie szukamy hoteli i czym się kierujemy, czy wypożyczamy auto i gdzie. Skąd latamy i czy ta forma faktycznie jest dla nas najwygodniejsza i najbardziej opłacalna. Nie zjedliśmy zębów na podróżowaniu, nie jesteśmy doświadczonymi podróżnikami, ale żyjemy i pracujemy dla podróży, są naszym sensem życia, nic nas tak nie kręci, jak planowanie kolejnego wyjazdu. Dziś subiektywnym okiem napiszę Wam jak nasze podróżowanie wyglądało kiedyś i jak przez te lata ewaluowało.

Zacznę dość konkretnie. Nie lubię naszego polskiego morza latem, może dlatego, że sama jestem znad morza;) W tym temacie z Tomkiem jesteśmy zgodni, więc nigdy nie celujemy w Międzyzdroje czy nie daj Boże Mielno, bo to już pewniak mało udanych wakacji, oczywiście w naszym mniemaniu. Zabija mnie ciągle nasza polska, nadmorska tandeta, my byśmy tam nie wypoczęli, zdecydowanie. Poza tym kwestia pogody, wiecie o czym piszę;) Nie ma chyba nic gorszego niż 14 ulewnych dni w hotelu z dziećmi. Zatem my nie jeździmy nad polskie morze latem, ale ubiegając komentarze, które mogą się pojawić rozumiem, że komuś to może w ogóle nie przeszkadzać i kocha Świnoujście czy Rewal w czerwcu, ma prawo;)

Kilka lat jeździliśmy z biurami podróży. Szliśmy do kilku biur, przeglądaliśmy oferty przedstawione nam przez pracownika biura, potem w domu studiowaliśmy katalogi, podejmowaliśmy decyzję, płaciliśmy za wycieczkę i mieliśmy wszystko z głowy. Proste, zero komplikowania sobie życia.

Tak zobaczyliśmy Egipt, Cypr i za pierwszym razem Majorkę. Po Egipcie czuliśmy lekki niedosyt, ale na szczególne szaleństwa na własną rękę zbytnio tam sobie pozwolić nie można, a teraz to już raczej zupełnie skreślony kierunek. Podczas naszego pobytu raz wybraliśmy się sami taksówką do miasta, może to było ryzykowne, ale pełne „jakiś” emocji poza hotelowych. Wioska beduińska wciąż budzi u mnie uśmiech na twarzy i lekkie powątpiewanie, ale zrobiłam kilka fot, które dziś oglądam z uśmiechem na buzi.

DSC_1454 DSC_1811 DSC_1816 DSC_1872

Cypr wspominamy miło, nie mniej w pewnym momencie zrezygnowaliśmy z tego, co oferują nam rezydenci, wsiedliśmy w skutery i sami odwiedzaliśmy miejsca, które gdzieś wcześniej planowaliśmy zobaczyć, a biuro podróży tego nie przewidywało. Bardzo beztroski czas, pełen luz i swoboda.

DSC_0829 DSC_6225

Na Majorce powiedzieliśmy sobie dość podróżowania z biurami. Męczyły nas wielkie molochy hotele, tłumy na śniadaniach i kolacjach (obiady zawsze jedliśmy w knajpach odkrytych w małych miasteczkach), mieliśmy dosyć atrakcji do których trzeba było najpierw wstać o 4 nad ranem, a potem pół dnia jechać autokarem z bardzo specyficzną grupą turystów. Irytowała nas mała elastyczność programu, miejsc odwiedzanych. Pamiętam jak jechaliśmy do Klasztoru na Majorce zahaczając o jakiś podejrzany sklep ze skórami o którym wcześniej nikt nie wspomniał, a w którym zmuszeni byliśmy spędzić więcej czasu niż na samą główną atrakcję. Czuliśmy się więźniami hotelu, rezydenta, ludzi z którymi wsiadaliśmy do tego samego samolotu i podróżujących tym samym autokarem, a także godzin wylotów.

W pierwszą podróż na własną rękę wybraliśmy się dopiero z 9 miesięcznym Mikołajem do Rzymu. Była wiosna, temperatura oscylowała w granicach 35-38 stopni Celsjusza. Polecieli z nami moi rodzice. Mimo temperatur i małego podróżnika w pakiecie wspominamy ten wyjazd bardzo dobrze! Mikołaj okazał się być idealnym kompanem podróży! Mieliśmy wpływ na to skąd lecimy i o której. Nie wyobrażałam sobie wtedy, że mam budzić Mikołaja o 4 nad ranem czy rozbudzać po 21. Wybraliśmy wtedy rodzinny hotel w kamienicy z aneksem kuchennym w którym gotowałam codziennie Mikołajowi obiady.

DSC_0568 DSC_0522 (1)
DSC_0395 DSC_0424

Mikołaj nie jadł jedzenia ze słoiczków, więc dla mnie dostęp do aneksu był priorytetem. Dzień wcześniej kupowałam na rynku w pobliżu warzywa i w ciągu dziennego zwiedzania wracaliśmy do hotelu, co w przypadku ówczesnych temperatur było zbawienne. Mikołaj jadł obiad, my się regenerowaliśmy i maszerowaliśmy dalej;) Piękny czas. Po Rzymie poruszaliśmy się metrem, zresztą w tak dużych miastach to zupełnie najbardziej wygodna i przemyślana forma przemieszczania się po atrakcjach danego miasta. Korki zabijają, a np. Włosi wyprawiają takie cudowne akrobacje na ulicach, że można zmęczyć się jazdą już po 15 minutach. Jeżdżąc metrem unikamy takich wrażeń i sprawnie trafiamy tam, gdzie chcemy. Warto wcześniej przemyśleć zakup biletów. Jeżeli mamy w mieście z metrem spędzić kilka dni to dobrą formą jest zakup biletu na weekendy, na kilka dni. Bardziej opłacalny temat.

FullSizeRender

Po Rzymie w głowie nam już nie było podróżowanie z biurem. Do dziś mam wrażenie, że wyjeżdżając z biura uciekają dwa dni.

LOT

Jak już wspomniałam podczas wycieczek organizowanych przez biura bardzo często spotykamy się z zabójczymi godzinami wylotów. Dla nas dorosłych jest to uciążliwe, a kiedy podróżujemy z dziećmi pobudka o 3 nad ranem ewidentnie męczy i stresuje obie strony, bo nie ma chyba nic gorszego jak niewyspane dziecko w podróży;) Oczywiście i teraz zdarzają nam się loty poranne, ale chyba najwcześniej musieliśmy wstać w Lizbonie. Była to 6 rano. Nie mniej nie 3 nad ranem. Kiedy zaczynamy planować kolejne wakacje najpierw celujemy w kierunek, potem kolejno szukamy lotów.

Wyszukiwarki lotów:

http://www.fly4free.com

http://www.airfarewatchdog.com

http://www.farecompare.com

http://www.skyscanner.pl

http://www.momondo.pl

DSC_0915 (1) DSC_0445 (1)

Podróżując za granicę przeważnie lecimy z Berlina. Po pierwsze mamy idealne połączenie z Poznaniem, a po drugie wybór kierunków lotu porównując np. z Ławicą jest ogromny. Możemy też żonglować godzinami wylotów i dostosowywać do naszych potrzeb. Kiedy mamy lot np. o 11 jedziemy dzień wcześniej do Berlina, nocujemy w sieciówce blisko lotniska. Zostawiamy auto na parkingu, a bus zabiera nas na lotnisko. Jeszcze wygodniejszą dla nas ostatnio formą było pozostawienie auta na samym lotnisku, wtedy nie jesteśmy już uzależnieni od busa, który czasem zabierał nas przy 2 czy 3 kursie dopiero. W związku z tym, że w miejscu destynacji wypożyczamy auto kilka razy braliśmy ze sobą fotelik samochodowy. Wypożyczenie go na miejscu jest zupełnie nieopłacalne, więc nadawaliśmy go przy odprawie razem z walizkami. Nigdy jeszcze za niego nie płaciliśmy. Wózek nadajemy tuż przed wejściem do samolotu.

WYPOŻYCZENIE AUTA

Celując w wypoczynek w małych miejscowościach auto jest dla nas czymś niezbędnym. Całe formalności załatwiamy jeszcze przed wylotem, a potem zaraz po odbiorze walizek idziemy do wypożyczalni, która znajduje się na lotnisku po odbiór auta. Sprawdzoną wypożyczalnią jest dla nas Avis, nigdy nie mieliśmy żadnych problemów, więc możemy Wam polecić. Ważne jest żebyśmy przed podróżą wiedzieli co będziemy i ile pakować do auta i czy to wszystko nam bankowo wejdzie;) Tak, mieliśmy przygodę z upychaniem kilku walizek i wózka do Alfy, pamiętam ten wzrok pana za ladą mówiący „no nie da się, nie da”,  zamienił nam na miejscu na inny model. Upewnijcie się w jakim stanie musicie oddać samochód czy umyty czy zatankowany, czym ma być tankowany, sprawdźcie wcześniej czy nie ma gdzieś rys, uszkodzeń i zaznaczcie to w umowie. Bardzo chwalimy sobie auto w pakiecie. Możemy zatrzymać się wtedy, kiedy chcemy żeby np. zobaczyć owce przy drodze, zjeść lody czy cieszyć się widokami dookoła. Kierowca autokaru nam tego nie zapewni. Uważam, że wystarczy zawsze zboczyć kilka kroków z utartego szlaku i zaczyna się prawdziwa przygoda.

DSC_6236 DSC_6284

HOTEL/MIESZKANIE

W tym wypadku zgodności w naszym domu nie ma;) Jesteśmy już jednomyślni jeżeli chodzi o hotele molochy.

DSC_6441

Staramy się wyszukiwać czegoś mniejszego, jakiegoś dobrego, ale rodzinnego, klimatycznego miejsca. Wyszukiwanie zaczynamy zawsze od Booking.com i tam zawsze też znajdujemy to, czego szukamy. No dobra, Tomek jest od szukania, ja od akceptacji;) Uderzamy w miejsca, które nie są oddalone kilometrami od centrum (w przypadku dużych miast takich jak np. Lizbona) i głównych atrakcji czy 15 kilometrów od plaży. Mój mąż ma bzika na punkcie * i w rodzinie jak i wśród znajomych krążą na ten temat legendy, ja mogę spać w miejscach bez gwiazdek, ale z ciepłą wodą i toaletą w pokoju. Wracając jeszcze do podróżowania za pośrednictwem biur pamiętam jak odebraliśmy klucze od pokoju, który miał być dedykowany nowożeńcom, a weszliśmy do klitki z oknem wychodzącym na ścianę;) Po naszych rozmowach dzień później dostaliśmy ten docelowy;) Kiedy już wybierzemy wspólnie hotel zawsze wspominamy, że będziemy z dzieckiem, więc chcemy jakiś zaciszny kąt, Mikołaj śpi z nami, więc łóżeczka nie potrzebujemy, ale zawsze obsługa hotelu spełnia każde nasze życzenie, np. kiedy potrzebujemy czajnik w pokoju.

hotel dojscie do plazy hotel 2

Drugą opcją noclegów jest wynajmowanie mieszkania. Nie mielimy okazji z tej formy jeszcze korzystać, ale jest coraz bardziej modna i dla mnie totalnie trafiona. Przekonuje mnie cała filozofia związana z wynajmem. Największą i cieszącą się największą popularnością wyszukiwarką jest airbnb. Nieważne, czy chodzi o apartament na jedną noc, zamek na tydzień, czy willę na miesiąc – Airbnb łączy ludzi dzięki wyjątkowym doświadczeniom z podróży, za dowolną cenę. Ponad 34 000 miast i 191 państwa. Myślę, że to jest idealna opcja, kiedy podróżujemy z dzieckiem. Mamy do dyspozycji kuchnie, łazienkę, nie wchodzimy do surowego wnętrza, a miejsca, które ma klimat. Pierwszy raz skorzystamy z tej opcji podczas tegorocznego pobytu w Stanach, a jeżeli chcecie poczytać recenzję odsyłam Was do najfantastyczniejszego bloga Mammamija i ich wpisu na ten temat;)

Zrzut ekranu 2016-05-10 o 09.17.13

 

Są jeszcze kempingi, domki i kampery, ale to chyba kolejny krok wtajemniczenia, nie mniej, ja jestem mega otarta na tego typu podróżowanie. Mały domek w Toskanii, jadę w ciemno!

KOSZTY

Nie potrafię Wam wprost odpowiedzieć na pytanie czy tańsze jest podróżowanie z biurem czy na własną rękę. Wydaje mi się, że to kwestia miejsca podróży, myślę, że kierunki dostępne i na wyciągnięcie ręki typu Grecja, Majorka, Turcja można za pośrednictwem biura znaleźć naprawdę ciekawe oferty, ale czy będą one nas satysfakcjonowały i czy nie zdziwimy się jakością tego, co zastaniemy, ryzykowna sprawa. W zeszłym roku myśląc o Portugalii i odwiedzonym już wcześniej sprawdzonym miejscu wybraliśmy się do biura sprawdzić z ciekawości jaką ofertę dostaniemy i cena była wyższa o dobre 40%. Rozmawiamy też z osobami przebywającymi w naszych hotelach przyjeżdżających z biura o ceny ich pobytu i zawsze są to ceny, które po przeliczeniu są zdecydowanie wyższe.

Nie będę usilnie przekonywała Was, że lepiej podróżować „na własną rękę”, bo jeżeli inna forma wypoczynku jest dla Was bardziej komfortowa to jest to najważniejszy i niepodważalny argument. Nie mniej daję Wam gwarancję, że jeżeli raz odważycie się wyruszyć w podróż bez biura, sami kreśląc trasę i sami ją reżyserując więcej do niego już nie powrócicie;)

Jeżeli ten wpis uważasz za warty puszczenia w świat możesz udostępnić go na swojej tablicy KLIK

print

Polecam zajrzeć też tutaj