Kosmetyki naturalne #1

Przygodę z naturalnymi kosmetykami rozpoczęłam przed urodzeniem Mikołaja. Wcześniej zupełnie nie zwracałam uwagi na skład. Wchodziłam do drogerii, czytałam przód etykiety, wrzucałam do koszyka i szłam do kasy. W czasie ciąży zmieniłam swoje nawyki. Zaczęłam oczywiście od kremów, którymi smarowałam sobie brzuch. Kolejnym etapem były szampony do włosów. Nie znosiłam swoich cienkich, przetłuszczających się, łamliwych włosów. Dwa lata temu przestałam farbować i zmieniłam ich pielęgnację. Używam tylko i wyłącznie szamponów z Altery dostępnych w Rossmannie. Uwielbiam je! Wiem, że warto używać na przemian kilku, więc na mojej liście mam też szampon z Eco Lab i Coslys, naprawczy z keratyną. Nie mniej, co najważniejsze po farbowaniu moje włosy są w dużo lepszej kondycji, nigdy więcej żadnej farby!

Następnie wzięłam pod lupę moją twarz. Generalnie nie mam problemowej cery, ale jest to cera naczynkowa, więc jak tylko zaczyna się okres wiosna – lato muszę bardzo uważać na słońce. 20 minut z wyeksponowaną na słońcu twarzą i jestem w purpurowym kolorze, więc duży filtr, albo olejek z pestek malin. Olejek to najwyższa ochrona jaką może nam zaoferować natura (SPF 30-50), moim hitem jest ten od Ministerstwa i do końca wakacji w cenie 18 zł;) 

Stosowałam wiele kremów, różnej maści. Szukałam czegoś, co będzie chroniło moją buzię, czegoś, co dobrze się wchłonie (pod makijaż) i coś, co poprawi koloryt mojej cery. Dobre kilka tygodni używałam kremu z avocado od Gaia Creams. Pytałyście mnie na FB o recenzję. Byłam z niego bardzo zadowolona, ale jak dla mnie nadaje się do stosowania tylko na noc gdyż jest bardzo tłusty. Oddałam go mojego bratu, bo bardzo przypadł mu do gustu, ale wrócę do niego zimą.

1457733185044_final_avo_et_fotor

Czytając kiedyś komentarze u Piggy PEG na IG natrafiłam na sporo dobrego słowa na temat kosmetyków Mokosh. Mokosh Cosmetics jest producentem kosmetyków naturalnych. Łączy tradycyjne surowce z nowoczesną technologią, kompleksowymi badaniami w laboratoriach i ciekawym designem opakowań. Faktycznie jest tak, jak zapewnia producent. Jestem wzrokowcem i mam słabość do pięknych opakowań, a kosmetyki Mokosh pakowane są tak, że aż nie chce się tego rozrywać;). Cudne słoiczki i minimalistyczna etykieta, to lubię!

DSC_0052-5DSC_0029-5

Na próbę zamówiłam maskę do twarzy -> glinkę czerwoną KLIK. Zapobiega rozszerzaniu się naczynek krwionośnych (dla mnie jak znalazł) i zapewnia ich uszczelnienie. Oczyszcza skórę z toksyn i reguluje wydzielanie sebum, dlatego idealnie nadaje się do pielęgnacji cery tłustej i mieszanej. Miałam ją na twarzy trzy razy i jestem z niej bardzo zadowolona. Faktycznie po całym zabiegu cera jest oczyszczona i jaśniejsza. Jedyny minus to straszliwie dużo przy niej ceglastego bałaganu;)

DSC_0048-5 DSC_0031-5 DSC_0040-5

Wiem, że za chwilę asortyment Mokosh powiększy się o nowy produkt. Krem, który będzie ratunkiem na worki i cienie pod oczami z mini drobinkami. Pozostając jeszcze przy kosmetykach Mokosh na mojej półce pojawił się też olejek arganowy do paznokci KLIK. Od kilku miesięcy mam problem z rozdwajającą się płytką, a ten polecany jest przy łamliwości i  suchości skórek. Widzę poprawę!

DSC_0049-5 DSC_0032-5

Pozostając jeszcze w temacie twarzy pod lupę wzięłam też krem nawilżający Naffi i serum intensywna nocna regeneracja, Wiesiołek & Baobab KLIK. O pierwszym z nich, kremie nawilżającym Naffi przeczytałam sporo dobrego na forach. Zamówiłam na próbę mini słoiczek. Krem świetnie się rozprowadza, szybko wchłania, więc idealnie nadaje się pod makijaż. Producent zapewnia, że wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, wyrównuje koloryt. Faktycznie tak jest! Zużyłam 1/3 słoiczka i wiem, że zamówię jeszcze jeden, większy. Zawiera olej z awokado, olej z pachnotki, witaminę C i E., poza tym ma piękny delikatny zapach.

DSC_0042-5 DSC_0034-5

Kolejnym moim hitem jest serum regeneracja nocna KLIK. Fajną opcją jest na próbę mini buteleczka. Już teraz mogę Wam napisać, że uwielbiam to cudo! Cera z rana jest super nawilżona, elastyczna i jędrna. Poza tym składniki wchodzące w skład serum hamują proces starzenia się skóry, jakież to teraz ważne;) Zawiera olej z baobabu, olejek z wiesiołka i olejek mirrowy.

DSC_0050-5

Ostatnie dwa odkrycia to cuda marki Natura Siberica. Pierwszy to odżywka do włosów suchych „objętość i nawilżanie”KLIK. Dla mnie hit! Zaraz po masce z Amway, którą zamawiam od dwóch lat to najlepsza odżywka jaką miałam! Włosy są puszyste przez cały dzień, a z tym miałam odwieczny problem. Poza tym są mega delikatne w dotyku. Balsam jest na bazie naturalnych organicznych ekstraktów z kosmolimby i dahurskiej dzikiej róży. Kosmolimba zawiera aminokwasy, które odbudowują strukturę włosów i nadają objętość. Dzika róża jest bogata w witaminę C, która zapewnia długotrwałą ochronę. Nie zamieniłabym na żadną inną odżywkę.

DSC_0033-5

Drugim moim hitem Natura Siberica jest krem do rąk. Moje ręce przez ostatnie kilka miesięcy były w opłakanym stanie. Suche, wręcz przesuszone, szorstkie i nic na dłuższą metę nie pomagało. Przetestowałam słynny krem Pat&Rub, dla mnie porażka. Ten od Natura Siberica KLIK to strzał w 10, uratował moje suche ręce w kilka dni, fajnie nawilża, odżywia i nie jest tłusty. Olejek lnu syberyjskiego zmiękcza skórę, krem wzbogacony jest też o witaminę E. Nie zamienię na inny!

DSC_0065 DSC_0067

Od sierpnia zamówiłam też subskrybcję Naturalnie z pudełka, więc jak coś przypadnie mi szczególnie do gustu będę się tym z Wami dzieliła;)

Jeżeli wpis przypadł Ci do gustu możesz go udostępnić na swojej tablicy KLIK

print

Polecam zajrzeć też tutaj