Jak przygotować dziecko do przedszkola?

Dostaję od Was wiadomości dotycząca przedszkola. Tego, jak przygotowałam Mikołaja do tej nowej roli, jak reagował, co robiłam żeby w miarę „gładko” przejść przez te trudne pierwsze dni i dla mnie i dla niego.

Zacznę najpierw od tego, że jak wiecie Mikołaj od zawsze musiał być bardzo blisko mnie. Kiedy skończył 2 lata trochę pod wpływem różnych nacisków poszliśmy na zajęcia do pobliskiego klubiku. Nie będę się wdawała w szczegóły, odsyłam Was do wpisu na ten temat.

Dziura smutku

W zeszłym roku w listopadzie trafiłam na genialne miejsce zwane Czytogruszka. Tam zupełnie wszystko mi odpowiadało, od początku do końca.  Asia, która prowadziła zajęcia była wymarzoną „ciocią”. Jak czytasz Asia ten wpis to raz jeszcze Ci dziękuję za genialne przygotowania Mikołaja do roli przedszkolaka. Jestem wdzięczna, że pierwsza adaptacja Mikołaja wyglądała właśnie tak, jak z Tobą! Empatia, zrozumienie, szacunek i zupełnie indywidualne podejście to, coś czego życzę każdemu przedszkolakowi. Kiedy kończyliśmy przygodę z Czytogruszką myślałam sobie, że to zajęcia na które mogłabym go zaprowadzać do 18 roku życia;)

W pewnym momencie zauważyłam, że Mikołaj potrzebuję czegoś więcej, że czas na kolejny krok. Zbliżał się moment zapisów do przedszkoli, więc zrobiłam mały research przedszkoli w okolicy, czytałam opinie, pytałam inne mamy. Chodziliśmy też razem z Mikołajem do tych wszystkich miejsc (raptem 3 lub 4 placówki), rozmawiałam z paniami z przedszkoli, zadawałam milion pytań i obserwowałam Mikołaja, a potem rozmawialiśmy o każdym z tych miejsc. Wreszcie trafiliśmy do przedszkola, które gdzieś siedziało mi w głowie, ale które nie brałam zbytnio pod uwagę. Znów zabrałam Mikołaja pod rękę i pojechaliśmy na drzwi otwarte. Kiedy tam weszłam wiedziałam, że to jest „to” miejsce, ale szybko zreflektowałam się i pomyślałam sobie „Hanka, wyluzuj, to miejsce ma się podobać przede wszystkim Mikołajowi, nie Tobie” Finał był taki, że wynosiłam Mikołaja na rękach z płaczem, bo po prostu chciał tam jeszcze zostać.

Adaptacja

Uznałam, że okres adaptacji przeszliśmy bardzo długi w Czytogruszce i wiedziałam, że teraz nie mogę tego przedłużać w nieskończoność. Pierwsze dni byłam z Mikołajem, ale stopniowo oddalałam się, a Mikołaj poznawał zwyczaje, reguły, kąty i dzieci przedszkolne. Nie mniej zerkał na każdy mój ruch. Starałam się być jak najdalej, ale tak, żeby czuł się bezpiecznie. Adaptacja to mega ważny aspekt, my też jak wchodzimy do nowej pracy chcemy wiedzieć co i gdzie leży, chcemy poznać ludzi, reguły i wszystko to, co nowe. To proces przez który trzeba przejść. W tym miejscu mocno polecam Wam książki A. Stein „Akcja adaptacja

Długie rozmowy + rytuały i plan dnia

O wszystkim, co wydarzało się podczas dni adaptacyjnych rozmawialiśmy. O dzieciach, przypominaliśmy sobie ich imiona, o paniach, o pracach, które najbardziej lubi wykonywać, o tym, co się dzieje na zewnątrz. Codziennie czytałam Mikołajowi menu i plan na tydzień. Wiedział zawsze co czeka go każdego dnia. Dziecko musi to wiedzieć, czuje się bezpieczniejsze i pewne, dla nas to czasem coś zupełnie jasnego i oczywistego, ale nie dla dzieci, z nimi warto to przegadywać. Podczas adaptacji Mikołaj wiedział, że danego dnia będę już siedziała w szatni, nie w sali, że będę na niego czekała i że za każdym razem jak zajrzy ja tam będę. Potem nastąpił moment w którym miałam opuścić przedszkole i Mikołaj miał na dwie godziny pozostać już beze mnie. Bardzo, ale to bardzo długo o tym mówiliśmy w domu. Mikołaj wiedział, że ja mam swoją pracę w domu, a on swoje prace w przedszkolu, pokazywałam, że każdy wykonuje coś ważnego. Było ciężko, nie mniej ja byłam na to gotowa i konsekwentnie realizowałam plan, który omawialiśmy, nie mogłam się zawahać, cofnąć. Mikołaj musiał widzieć moją pewność na twarzy. Oczywiście serce miałam w kawałkach, kiedy słyszałam przeraźliwy płacz mojego dziecka, ale wiedziałam, że to zupełnie normalne. Wierzcie mi, że po przygodach z Czytogruszką byłam pewna, że nasza adaptacja będzie trwała miesiącami, byłam na to przygotowana, ale Mikołaj już po 2 tygodniach sam szedł do sali. Problemy znów pojawiały się kiedy wracał po urlopie czy dłuższej nieobecności po chorobie. Chciałam też żeby w progi przedszkolne wszedł w okresie w którym chorób jest mniej, nabiera odporności, mamy co jakiś czas przerwy na walkę z przeziębieniem, ale nie jest jakoś szczególnie tragicznie. Bywają takie dni, że Mikołajowi nie chce się iść do przedszkola, mam czasem tak samo, ale jeżeli jest zdrów i nic nie stoi na przeszkodzie maszerujemy, bo wiem, że trzy, cztery takie zawahania, nieobecności i będzie większy problem. Zawsze mówię Mikołajowi kiedy po niego będę, ale zaznaczam też już po jednej wpadce, że bywa tak, że np. stoję w korkach i mogę się spóźnić sekundę. Na początku mieliśmy też nasze domowe hasło, które kiedyś mi wpadło w ucho u znajomej. Ja mówię „rodzice”, a Mikołaj kończy „zawsze wracają”.

Przedszkolne gadżety, umilacze

Ważnym aspektem są też nowe rzeczy, które przyszłemu przedszkolakowi przygotowujemy czy kupujemy. U nas to był worek do którego pakowaliśmy nową szczoteczkę do zębów, pastę, kapcie czy ręczniczek. Mikołajowi sprawiało to wielką radość i czuł się ważny. My też jak zaczynamy jakiś nowy rozdział w życiu chcemy zaakcentować czymś nowym. Jak zaczynamy biegać idealnym motywatorem są nowe buty, a u przedszkolaka nowy kubek na szczoteczkę. Pomagają też lektury. Fajne pozycje to Basia i przedszkoleW przedszkoluJa nie chcę do przedszkolaTupcio chrupcio przedszkolak na medalMiffy w przedszkolu.

Wiem, że wiele z Was drży na samą myśl o przedszkolu, miała to samo! To był dla nas trudny czas, ale przeszliśmy i daliśmy radę. Dużo wiary, że będzie dobrze. Nie możemy straszyć, zniechęcać, to ma być fajny okres w życiu naszych dzieci.

Edit: dziś mogę Wam dodać jedynie, że bywają takie dni, że Mikołaj chce w przedszkolu nocować, odbieram go po południu, a jemu ciągle mało zabaw;) Dziś jednak miał mały kryzys. Zaczął się okres w którym przychodzą nowe dzieci, często mocno płaczące i Mikołaj dziś zapierał się, że też nie chce się ode mnie odrywać. Zatem myślę, że jeżeli macie taką możliwość żeby dziecko dołączyło do grupy po adaptacji innych dzieci to zróbcie to, łzy udzielają się nawet tym mocno już zaawansowanym przedszkolakom;)

Polecam zajrzeć też tutaj

22

  • basia

    Super tekst 🙂 Mikołaj zuch chłopak ps a czy to obecne to również montessori?

    • Dzięki Basiu;) Czytogruszka nie była Montessori, chociaż Asia prowadząca była nauczycielem Montessori, więc dużo zajęć było inspirowane tą metodą. Obecne przedszkole jest faktycznie przedszkolem Montessori z prawdziwego zdarzenia. Pozdrawiam;)

  • Kamila

    Hej Hania! Czy Mikołaj od poczatku integrował sie z dziecmi w przedszkolu? Nasza adaptacja trwa drugi tydzien i moj Synek raczej chodzi za Opiekunka niz za dziecmi… Generalnie jest towarzyski i wchodzi w interakcje z innymi dziecmi np na placu zabaw ale w przedszkolu raczej woli towarzystwo swojej Pani. Podejrzewam ze poki co dla niego to taki wentyl bezpieczeństwa…

    • Na początku to normalne, pewnie najbezpieczniej czuje się przy Pani, Mikołaj miał podobnie, do dziś wiem, że nie jest inicjatorem zabaw na placu, ale bierze udział. Podczas dni adaptacyjnych kompletnie nie brał udziału, siedział koło mnie, a potem w rogu sali, to czas oswajania. Będzie coraz śmielszy, zobaczysz:)

  • Paula

    Haniu, muszę wyrazić swoją opinie choć pewnie nie spodoba ci sie ,
    Mikołaj jest specyficznym dzieckiem, naprawdę większość dzieci radzi sobie z przedszkolem swietnie, nie potrzebuje żadnych zajęć adaptacyjnych, bo i większość rodziców po prostu nie stać na to. Twój wpis moze naprawdę zaniepokoić rodziców. Uwierz mi ze dziecko wcale nie musi znać menu na cały tydzień, rozkład jazdy na cały tydzień. To jest absurd żeby dziecku mowić co bedzie jeść lub robić następnego dnia. Twój syn jest wyjątkiem. Jak sama pisałaś, to po co siać zamęt w głowach ??

    • Paula, to nie kwestia spodoba się czy nie;) Każdy może się wypowiedzieć i może mieć odmienne zdanie i się z czymś nie zgadać, więc i ja nie zgodzę się z Tobą. Mikołaj też teraz świetnie sobie radzi. Adaptacja nie musi kosztować, przedszkola mają okresy adaptacyjne i nie słyszałam jeszcze żeby ktoś musiał za nie płacić. Oczywiście, że dziecko nie musi znać menu na cały tydzień, ale moje chce znać, więc ja jemu czasem czytam. Nie rozumiem co w tym absurdalnego. Idąc do nowej pracy chciałabyś wiedzieć co będziesz robiła? Ja tak. Dla nas dorosłych zmiany są bardzo stresujące, więc dla dziecka szczególnie. Nie sieję zamętu jak to napisałaś tylko piszę jak to wyglądało u nas, wiem, że wiele mam ma ogromne obawy i pisze mi o nich, więc to wpis ku pokrzepieniu, a jak Twoje dziecko pierwszego dnia pognało do sali bez odwrócenia się za siebie to tylko gratulować;) Pozdrawiam!