Kopenhaga z dzieckiem

Szał na Skandynawię trwa od kilku lat. Białe podłogi, meble, ekologiczne dodatki, drewno, skóra i kamień, blask świec, duże stoły, które pełnią w domach Skandynawii ważny punkt. Od kilku tygodni w sieci krąży też książka „Hygge„. Słowem hyggeligt Duńczycy opisują błogość, relaks, niespieszną radość z danej chwili – hygge to wszystko, co wprawia w dobry nastrój.

Podobno Duńczycy posiadają niewielkie oczekiwania wobec życia, dzięki czemu potrafią się cieszyć z małych rzeczy i odnajdywać spokój i relaks w prostych codziennych doświadczeniach. Takie proste! Książka „Hygge” choć przetłumaczona na kilkanaście języków, nie została wydana w Danii. Okazuje się nawet, że ogromna fala popularności tego nurtu… omija ojczysty kraj szerokim łukiem. Duńczykom mieszkającym w Polsce ciężko nawet zrozumieć, że nagle ktoś postanowił z czegoś, co jest dla nich naturalne uczynić prostą receptę na szczęście. Hygge jest dla nich, owszem, synonimem czegoś przyjemnego, ale jednocześnie naturalnego. Taka jest też Dania, którą zobaczyliśmy. Jest naturalnie piękna, minimalistyczna, nie nachalna w swojej architekturze, Duńczycy są przemili, uprzejmi, nie narzucający się, bije od nich spokój i harmonia. Miałam do niej nie sięgać, ale teraz poglądowo przeczytam.

W Kopenhadze byłam 20 lat temu, matko jak to brzmi! W mojej głowie najbardziej wyraźnym wspomnieniem pozostał Legoland, Tivoli i zmiana warty przy Zamku. Jeszcze wtedy w budowie był most łączący obecnie Danię ze Szwecją. Widziałam go przez barierkę promu, którym wtedy płynęłam z Rostocku.

Nasza wyprawa do Danii miała być nieśpieszna, na luzie, ze spacerami i kawą w międzyczasie. Lecieliśmy z Poznania do Malmo, sam lot trwa 50 minut, więc oka mgnieniu zmieniliśmy klimat. Wynajęliśmy auto i mostem nad Sundem przedostaliśmy się do Kopenhagi (40, 50 minut autem)

Trafiliśmy na moment poświąteczny, więc Kopenhaga ubrana była w miliony lampek i ozdób.

Pierwszego dnia zależało nam zobaczeniu zmiany warty pod Zamkiem Amalienborg. Dość widowiskowa sprawa. Pod Zamek z mapą w ręce nie szliśmy, a biegliśmy. Mikołaj nie był z tego faktu zadowolony, ale potem sam stwierdził „warto był przyjść na zmianę warty”;) Potem już nie biegaliśmy;)

CENTRUM, NYHAVN, GRONNEGADE, LARSBJORNSTRAEDE, 

Przez kolejną część pierwszego dnia spacerowaliśmy w centrum uliczkami, są niesamowicie malownicze i klimatyczne. Dużą uwagę zwracają rowery, które stoją, leżą, przejeżdżają zupełnie wszędzie. Duńczykom nie straszna jest zła pogoda, mam wrażenie, że większość porusza się właśnie rowerami. Młodzi, starsi, dzieci. Podobno na jednego Duńczyka przypadają trzy rowery.

Nyhavn to kanał portowy w Kopenhadze. Jedno z miejsc, które trzeba zobaczyć i które znane jest z pocztówek.

TIVOLI

Właściwie Tivoli kompletnie nie było w naszych planach. Mieliśmy w okolicy zaparkowane auto, więc jak Mikołaj zobaczył to miejsce to oszalał. Właściwie niczego więcej widzieć nie chciał;)

Tivoli to położony w centrum Kopenhagi park rozrywki i ogród. Otwarty 15 sierpnia 1843, jest drugim pod względem wieku parkiem rozrywki świata.

Obecnie Tivoli jest najczęściej odwiedzanym parkiem rozrywki w Skandynawii, oraz trzecim najczęściej odwiedzanym w Europie i nie ma co się dziwić. To magiczne miejsce! Szczególnie warte odwiedzenia w okresie świątecznym. Nam bardzo przypasowała pogoda, bo w Sylwestrowy dzień było 8 stopni, więc zdecydowaliśmy się na pakiet „no limit” i razem z Mikołajem szaleliśmy kilka godzin na różnego rodzaju atrakcjach. Park był tego dnia otwarty do północy, więc wytrwali mogli przywitać Nowy Rok w wyjątkowych okolicznościach. 

W Nowy Rok mocno padało, więc szczęśliwie znaleźliśmy Oceanarium w którym mogliśmy schować się przed deszczem. Mocno polecam, coś dla najmłodszych i dla starszych. Nie ma opcji na nudę. Na miejscu można coś zjeść i napić się kawy. Szczęśliwie po południu pogoda diametralnie się zmieniła i poczyniliśmy dalsze wędrówki na zewnątrz.

Kopenhagę zapewne będziemy chcieli zobaczyć latem, bo miejsc i atrakcji niesie ze sobą sporo. Jedynym minusem są ceny, Kopenhaga należy bowiem do czołówki najdroższych stolic w Europie.

Jeżeli podobał Ci się ten wpis, możesz kliknąć Lubię to lub udostępnić na swoje tablicy  Klik

Edit:

Dopytujecie mnie w prywatnych wiadomościach o koszty takiego wyjazdu. Od dziś przy każdym takim wpisie będę załączała podstawowe koszty.

  • Lot – Wizz Air -> 1400 zł w obie strony, za 3 osoby
  • Wynajem Auta – Avis -> 600 zł za 3 doby z fotelikiem – myślę, że mniejsze auto można już wynająć za 300 zł
  • Paliwo – 6,10 zł za litr
  • Hotel – my byliśmy w wyjątkowym momencie, więc nasz hotel nie był tani, ale osobiście gdybym miała rezerwować cokolwiek to skłaniałabym się ku Airbnb
  • Przejazd autem przez most nad Sundem łączący Szwecję z Danią – 221 zł w jedną stronę
  • Park Rozrywki Tivoli – sam wstęp -> 78 zł, wstęp, nielimitowane korzystanie z atrakcji -> 369 zł
  • Parkingi – 20 zł za 5,6 godzin
  • Obiad/kolacja – 250 zł za 3 osoby
  • Oceanarium – 280 zł za 3 osoby
  • Kawa + ciastko – 35 zł

 

 

 

 

 

 

 

 

Polecam zajrzeć też tutaj