Lazurowe Wybrzeże w styczniu

Pod koniec ubiegłego roku miałam tylko dwa marzenia, życzyłam sobie i rodzinie zdrowia i podróży. Z tym pierwszym niestety kiepsko w ostatnim czasie, ale kto wygra z chorobami jak nie my!? Natomiast wyjazdów w tym roku sporo u nas i fajnie;) Dla mnie wspomnienia z tych podróży to największe bogactwo, którego nikt nigdy nam nie odbierze. Często słyszę puszczone w eter pytania czy Mikołaj będzie coś pamiętał z wyjazdu do NY czy w inne miejsca. Jeżeli będzie pamiętał to cudownie! Do dziś wspomina tak małe szczegóły, że nawet śmiem twierdzić, że będzie pamiętał więcej niż my, dorośli. No, a jeżeli gdzieś coś uleci to wiedza i doświadczenia zbierane po drodze, zaprocentują, już procentują. Podróżując doświadcza geografii, angielskiego, biologii, chemii i fizyki już teraz w terenie, nie z ławki w szkolnej. Tak sobie myślę, że cudownie byłoby gdyby szkoły powstały z ławek i ruszyły w świat.

Całkiem dobrze się składa, że doszliśmy do etapu naszego rodzinnego życia, że możemy łączyć pasję Tomka z rodzinnym podróżowaniem. On ogląda te swoje rajdówki, a my poznajemy nowe lądy. Tym razem Nicea powiązana była z rajdem Monte Carlo, więc my z Mikołajem trzy dni razem eksplorowaliśmy zakątki Nicei, a Tomek napawał się 300 km dalej widokami aut ze szczytów gór.

Nicea jest piękna, jest wysportowana (nie widziałam dawno tak dużo biegających, jeżdżących na rolkach i hulajnogach ludzi) Załapaliśmy się na namiastkę wiosny, temperatura dochodziła do 16 stopni, Mikołaj biegał bez czapki, a ja łapałam promienie słoneczne. Przed każdym kolejnym dniem planowałam jakąś nową atrakcję dla Mikołaja, a potem już zupełnie odpuściłam, bo Mikołaj godzinami mógł przesiadywać na plaży skacząc i wspinając się po kamieniach, z tego miał największą radochę, ja w sumie też.

Nicea to niezliczona ilość muzeów, ale te tym razem sobie odpuściliśmy, bo pogoda była tak piękna, że szkoda nam było czasu na siedzenie w czterech ścianach, woleliśmy łykać powietrze. Zatem mocno polecam właśnie spacery Promenadą Anglików, która swoją sławę zdobyła niestety za sprawą przykrych i smutnych wydarzeń z lipca ubiegłego roku. W powietrzu, ale też na ulicach nadal czuć atmosferę tragedii, która tam się rozegrała. Warto też wybrać się na przepiękną retro karuzelę przypominającą te stare z francuskich filmów lub drugą w kształcie młynu z której rozpościera się nieziemski widok na okolice.


Spacerując dotarliśmy do portu przy którym znajduje się przesycony skarbami pchli targ Marche aux puces, ja mogłabym szperać w nim sporo czasu, ale Mikołaj był bardzo znudzony i zawiedziony tym miejscem. Wędrując w stronę Wzgórza Zamkowego warto wejść w jedną z uliczek, zresztą uważam, że warto zawsze i wszędzie wchodzić w małe uliczki. Tam właśnie trafiliśmy na targowisko, znajduje się dokładnie na Cours Saleya. Podobno od maja do września od godzin popołudniowych do północy można przebierać w biżuterii, zastawach i obrazach nicejskich artystów. Nam mimo stycznia udało się zobaczyć namiastkę tego, co bliżej wiosny. Z Mikołajem spróbowaliśmy placka nicejskiego zwanego La socca, który niestety nie przypadł nam do gustu, ale samo miejsce warte odwiedzenia.

Będąc z Nicei warto przejechać się do Monaco, Monte Carlo i Cannes, dzielą je małe odległości, więc warto pokusić się o odwiedzenie każdej z nich. My objechaliśmy je w jeden dzień. Nie bardzo skorzystaliśmy z atrakcji, bo cały dzień mocno lało. Ze względu na Mikołaja byliśmy tylko w Muzeum Oceanograficznym w Monaco. Jest nieziemsko piękne, bo mieści się w cudownym barokowym budynku na skale, a same wystawy robią niesamowite wrażenie. Cena biletu dla osoby dorosłej 14 euro. Pod sam wieczór zahaczyliśmy o San Remo i zjedliśmy w centrum sporo słodkości.

Ostatniego dnia wspięliśmy się jeszcze na Wzgórze Zamkowe z którego można oglądać piękną okolicę Nicei.

Jeżeli chcesz podzielić się tym wpisem ze znajomymi możesz udostępnić go na swojej tablicy [su_button url=”https://www.facebook.com/sharer.php?u=https://www.dookolanas.pl/2017/01/29/lazurowe-wybrzeze-styczniu/” style=”soft” background=”#e79599″ icon=”icon: asterisk”]klik[/su_button]

Polecam zajrzeć też tutaj

  • Świetne zdjęcia! Teraz wróćcie np. we wrześniu, żeby porównać wrażenia ;-). PS. Antyki i biżuterię na Cours Saleya znajdziecie co poniedziałek, bez względu na miesiąc.

  • Cudownie 🙂 Uwielbiam Francję, jej różnorodność i bogatą kulturę. A z Nicei mam cudowne wspomnienia – kiedyś dotarłam tam z Genui, do której trafiłam stopem, bo nie udało nam się dogadać z rumuńskim kierowcą – naszym celem była Genewa 😀 No kocham to miasto 🙂

    • Aaaa! Wspaniałe wspomnienia! Genewa, Nicea, niezły rozstrzał :))) ale pewnie mega przygoda:)))

      • Powiem Ci, że tak. Przygoda była fantastyczna. Kiedy obudziliśmy się w Genui, zamiast w Genewie (a mieliśmy autobus do Londynu niedługo i kasę na wyczerpaniu :D)… było cudnie. Dobrze mieć takie wspomnienia z mężczyzną, z którym teraz dzielę codzienność :*