Lutowe wow

No przecież dopiero pisałam o styczniu, niemożliwe! Luty przeleciał migiem, ale też dni miał w kalendarzu mniej, więc miał prawo. Swoimi prawami rządzą się też hity lutego, więc patrzcie, co mnie zachwyciło w tym miesiącu.

FILMY

Kilka dni temu skończyliśmy oglądać drugi sezon „The Affair”, drugi sezon. Na Netflix nie ma 3 sezonu, więc ruszyliśmy z oglądaniem kolejnego. Tym razem padło na „The orange is  the new black”, poleciła go nam czytelniczka. To odrobinę inne kino niż do tej pory. Komediodramat oparty na bestsellerowych wspomnieniach autorstwa Piper Kerman pod tym samym tytułem. „Dobrze sytuowana mieszkanka Brooklynu, Piper Chapman (Taylor Schilling), zostaje skazana na karę piętnastu miesięcy pozbawienia wolności, na skutek związku z dilerką narkotyków Alex (Laura Prepon) sprzed blisko dekady. Aby spłacić swój dług wobec społeczeństwa, Piper musi zamienić wygodne życie w Nowym Jorku, u boku narzeczonego Larry’ego (Jason Biggs), na pomarańczowy kombinezon i społeczność więzienną. Wkrótce zaczyna kwestionować wszystko, w co dotąd wierzyła i tworzyć sojusze z grupą ekscentrycznych i szczerych do bólu więźniarek.” Serial jest naprawdę rokujący, ciut szokujący, ale mocno wciągający.

Drugim hitem, który zaliczyć możemy do tych filmowych jest dokument (też na Netflix) „The Beginning of life”. Naukowcy, aktywiści i rodzice z całego świata próbują dowiedzieć się, w jaki sposób reagowanie na najwcześniejsze potrzeby dzieci może kształtować społeczeństwo. Genialny dokument o rodzicielstwie. Mocno polecam!

KOSMETYKI

Kosmetykom jako takim nowym w lutym powiedziałam „dość”, gdyż postanowiłam pokończyć to, co mam w szufladach. Uzupełniłam tylko braki, a dokładnie w postaci olejku do demakijażu i już dziś wiem, że ten z Resibo nie zamienię na żaden inny. Znów wielkie wow w kierunku tej marki! Idealnie oczyszcza skórę i poprawia jej stan.

Drugim hitem lutego są kosmetyki pielęgnacyjne do włosów marki InSigh. Szampony z Altery były faktycznie dobre i nie mogę im niczego zarzucić, nie mniej stanu włosów nie poprawiały zatem zamieniłam je na te z InSigh. Po poradę sięgnęłam do specjalistów maki. Pani poleciła mi linię Daily Use. Kupiłam szampon do codziennej pięlęgnacji klik, odżywkę klik i maskę rewitalizującą klik. Stosuję od kilku tygodni i jestem miło zaskoczona, naprawdę zaczynam lubić swoje włosy, ale od zawsze były moją „słabością”.

JEDZENIE 

Zdecydowanym hitem żywieniowym jest w tym miesiącu chleb, który piekę sama i jestem z niego mocno dumna, a drugim szałem jest kurkuma, której moc i lecznicze działanie odkryłam na nowo, kiedy znalazłam ją świeżą w warzywniaku. Pieczywa innego niż moje nie jemy, a jak tylko zaczynamy odczuwać słabszą formę wspieramy się shotami z kurkumą w roli głównej. Dobra, tylko ja je piję:D

KSIĄŻKI

Mimo, iż w tym miesiącu przeczytałam trzy sztuki tylko jedna zasługuje na wyjątkowe wspomnienie. „Nowy Jork od Mannahatty do Groud Zero”klik zaczęłam czytać jeszcze przed wyprawą do Stanów, a potem już przyszedł NY wcielony i rzuciłam ją gdzieś w kąt. To książka o Nowym Jorku wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Magdalena Rittenhouse  błyskotliwie i z pasją opowiada o NY łącząc reporterską rzetelność z dociekliwością miłośnika historii i miejskiego przewodnika. Pisze o współczesnych reklamach przy Times Square i o legendarnym założycielu „New Yorkera”. Spacerując po mieście, przemieszcza się w przestrzeni i czasie i układa ze swych opowieści wielobarwny kolaż. Wyjątkowo wciągająca i napisana pięknym językiem!

DESIGN

Jak mnie czytacie to wiecie, że mocno interesuje mnie dobry design. Ten miesiąc to gdzieś znów ukłon w stronę pięknych rzeczy. Żadnej nie mam, no, prócz lamp w moim sklepie, ale każdą mieć bym chciała. Patpottery polubiła na FB moja siostra, a zaraz za nią ja;) Ogromnie cenię ludzi, którzy tworzą sztukę własnoręcznie, tak też powstają dzieła tej marki. Piękne kubki, misy, patery, chciałoby się wszystko! Osobiście mocno przypatruje się zestawom do sushi gdyż mamy z Tomkiem taki piątkowy, wieczorny rytuał japoński, a jemy na bardzo prymitywnych naczyniach;)

Ryszard Kaja to malarz, grafik i scenograf, człowiek wielu talentów. Tworzy wyjątkowo piękne i charakterystyczne plakaty z serii Polska. Zachwycają wszystkie. Myślę, że niedługo jeden zawiśnie w naszym mieszkaniu;) Tylko, który?;) klik

Trzeci hit z tej kategorii to lampy Filamentstyle amsterdamskiego artysty, które od wczoraj dostępne są w moim sklepie klik, zachwycają przede wszystkim designem i prostotą.

UBRANIA

Chyba mam ostatnio bzika na punkcie lnu, tym razem zerkam w stronę lnianych koszul i zwiewnych sukienek przywołując cieplejsze dni. Ta na zdjęciu przepiękna, w moim stylu, chociaż myślę, że przy dziecku i milionowym schylaniu i pochylaniu niezbyt funkcjonalna;)

Styczniowe wow klik

print

Polecam zajrzeć też tutaj