Wakacyjna apteczka dla dziecka

Dostałam maila od mojej czytelniczki z prośbą o wpis dotyczący tego, co zabieramy ze sobą na wakacje, co zawiera nasza wyjazdowa apteczka.

UBEZPIECZENIE

Ubezpieczenie to u nas podstawa! Nie ruszamy się na wakacje bez zabezpieczenia psychicznego w postaci apteczki. Ubezpieczeniem zawsze zajmuje się tata Tomka, więc wiemy, że zawsze zabezpieczy nas od wszelkich hipotetycznych nieszczęśliwych wypadków. Korzystaliśmy z ubezpieczenia w prawdzie raz w Lizbonie, kiedy Mikołaj dostał na ciele dziwną wysypkę. Lekarz przyjechała do hotelu, wypisała nam maści za które potem nam zwrócono w Polsce pieniądze.

LEKI PRZYJMOWANE NA STAŁE

Leki przyjmowane na stałe to temat, który nas nie dotyczy, ale myślę, że w przypadku alergii czy innych przewlekłych chorób to coś zupełnie niezbędnego w naszej apteczce.

Na skaleczenia

Plasterki są dobre na wszystko i działają cuda;) A te z ulubioną postacią z bajki czy zwierzęciem to już w ogóle gwarancja szybko zagojonej rany. My mamy nawet po kilka plasterków w naszych torbach/plecakach, tak w razie czego;) Poza tym z tej kategorii przy sobie mamy:

  • kremy na otarcia
  • leki działające bakteriobójczo, grzybobójczo i wirusobójczo np. Octenisept klik
  • mały bandaż
KREM DO OPALANIA

Nie wyobrażam sobie żeby mogło zabraknąć w naszej walizce kremu z filtrem. Mikołaja zawsze smarujemy SPF 50 , korzystaliśmy z niego podczas wakacji nawet my, dorośli, bo słońce grzało niemiłosiernie. Pamiętajmy żeby aplikować 30 minut przed ekspozycją na słońcu. Wyjeżdżając na południe Europy czy w miejsca, gdzie słońce jest wyjątkowo mocno warto zaopatrzyć się w krem na oparzenia. My w tym roku o nich zapomnieliśmy, szczęśliwie Mikołaja temat nie dotyczył.

PROBIOTYKI

Jesienią zaczęliśmy podawać Mikołajowi probiotyki. Zmienialiśmy je co jakiś czas, robiliśmy przerwy. Probiotyk na wakacjach to dla mnie ważna kwestia. Podczas wakacji biegunki spowodowane są często zmianą sposobu odżywiania dziecka, a często także jedzeniem lodów z niepewnego źródła Warto mieć w zanadrzu np. Dicoflor klik. Wiadomo, że wszystko zaczyna się w „brzuszkach” naszych dzieci, więc jak zaczynają się skarżyć na bóle czy kichać warto podać profilaktycznie wskazaną na ulotce dawkę.

Na ukąszenia

Nie ma nic gorszego niż bąble po komarach czy innych insektach. W nocy nie śpimy wtedy wszyscy, bo albo biegamy po pokoju za komarami albo drapiemy ukąszone miejsca. Warto więc zabrać repelenty, czyli środki odstraszające np.komary klik. Wystarczy spryskać ubranie i po sprawie. Można też zabrać olejki odstraszające owady, są to:

  • olejek trawy cytrynowej (odstrasza także muchy i meszki)
  • olejek goździkowy
  • olejek patchouli (paczulowy)
  • olejek eukaliptusowy, a szczególnie olejek z eukaliptusa cytrynowego (nazywany olejkiem eukaliptusowym citronella lub cytrynowym) klik

Pamiętajmy jednak o zdrowym rozsądku i nie stosujmy olejków bezpośrednio na skórę dziecka. Stosując je uważajmy właśnie szczególnie na dzieci (poniżej 3. roku życia) oraz kobiet w ciąży. Warto skonsultować się z lekarzem. W Polsce obecnie jest spory problem z kleszczami. Kleszcze są nawet u nas na placu zabaw pod blokiem, są dużo mniejsze niż te leśne, więc ciężko je zobaczyć gołym okiem, zatem to ważne żeby po każdym dniu na świeżym powietrzu oglądać nasze dzieci. U Mikołaja znaleźliśmy na szyi w tym tygodniu.

NA PRZEZIĘBIENIE

Obowiązkowym elementem wyposażanie naszej apteczki są leki przeciwgorączkowe klik. Nie wyobrażam sobie bez nich wakacji. Gorączka latem może być spowodowana wirusem lub bakterią. Może też wystąpić np. po długim przebywaniu na słońcu. Wiele rodziców zabiera ze sobą termometr, ja mam termometr wbudowany, zawsze wiem kiedy Mikołaj ma gorączkę. Mam go w domu, ale używałam może kilka razy. Nie mniej to coś, co warto mieć ze sobą. W naszym wyposażeniu mam też syrop na kaszel ( od miesięcy hitem jest Grintuss klik, a ostatnio też ziołowy Hederasal klik), Mikołajowe przeziębienie to przeważnie właśnie mocny kaszel, który zatrzymuje się w drogach oddechowych. Poza tym zawsze zabieramy coś do udrożnienia nosa, przeważnie jest to Nasivin lub maść majerankowa klik. Krople do nosa zabieram też dla siebie. Leki na ból gardła klik też warto mieć. Ja jeszcze pakuje Cebion klik

Choroba lokomocyjna

Nie ma nic gorszego chyba niż długogodzinna podróż samochodem z dzieckiem z chorobą lokomocyjną. U na chorobę lokomocyjną mam ja, teraz jakby trochę zanikła, bo sama jestem kierowcą, ale dzieci z chorobami lokomocyjnymi przeżywają w aucie katusze. Podobno dobrym sposobem jest zaklejenie plasterkiem pępka. Sama kiedyś sobie kleiłam.

W podróż możecie też zabrać fajną apteczkę klik

Udostępnijcie, proszę tym, którzy wybierają się na wakacje i potrzebują listy z wakacyjną apteczką [su_button url=”https://www.facebook.com/sharer.php?u=https://www.dookolanas.pl/2017/07/10/wakacyjna-apteczka-dla-dziecka/” style=”soft” background=”#e79599″ icon=”icon: asterisk”]klik[/su_button];)

 

 

 

Polecam zajrzeć też tutaj