Listopadowe wow

Wow, ale mi znów mignął ten listopad. Nie wspomnę już o grudniu, który jest dla nas mocno intensywny pod wieloma względami, a nie do końca łaskawy, bo zaczęliśmy go z anginą na pokładzie. Jednak nie pokładamy się, walczymy, a ja poprawiam sobie humor pracą nad tym wpisem;)

Listopadowe wow krąży już trochę w klimacie grudniowymi, zresztą sami zobaczcie;)

MODA

Sukienka SST klik – jak zobaczyłam tą zieleń to przepadłam. Do tej pory broniłam się przed ubraniami Seaside tones i nie poddawałam trendowy na IG, ale ona tak mocno jest w moim klimacie i kolorze, że super byłoby ją wiosną założyć;) Info dla Mikołaja -> można już zamawiać;) Drugą rzeczą, która mocno zaprząta moją głowę jest kurtka klik. W mojej puchowej z Mango chodzę już 3 sezon i jest delikatnie znoszona, a nic zupełnie innego mi się nie podoba. Gdyby tak jeszcze ją o połowę co najmniej przecenili to już w ogóle byłby szał. No i fajnie gdyby znów była dostępna;) Zimowe buty to od zawsze moja zmora, po pierwsze moje 36 to mocno naciągany temat, bardziej noszę 35. Drugi problem nie znajduję nigdzie niczego, co powaliłoby mnie na kolana, a przy okazji nie zwalało z nóg ceną. Buty Panama Jack to marka produkującą skórzane obuwie outdoorowe. Podróże, górskie wspinaczki, miejskie zwiedzanie, czy leśne wyprawy, wszędzie tam sprawdzają się buty Panama Jack. Czyli coś zupełnie dla mnie. Obuw powstał dzięki kolaboracja dwóch marek Goshico i hiszpańskiej marki Panama Jack. Są trochę z pazurem, a trochę w romantycznym klimacie, a to dzięki haftowi na cholewce. Jestem mocno na tak! Wraz z butami powstała torba, a raczej kuferek i portfel z tym samym etnicznym wzorem. Jego wymiar jest po prostu idealny!

URODA

Złoto kojarzy mi się zupełnie z okresem grudzień, styczeń. Wtedy wszystko błyszczy;) Zatem kombinacja złoty lakier  klik + złota kosmetyczka klik + złoty olejek do ciała z olejem chia i drobinkami złota klik to coś, co komponuje się idealnie. Lakier mam z zeszłego roku i jest jak nowy, polecam! Kosmetyczkę i olejek jeszcze nie mam, ale poluję, chyba bardziej na olejek, bo o stan czystości kosmetyczki po kilku mocno bym się bała;)

FILMY

Skończyliśmy właśnie wszystkie odcinki serialu „Narcos”. Polecam chyba najbardziej sezon pierwszy. Od trzech dni oglądamy trzeci sezon „The Affair”, na ten moment lekka monotonia i od trzech dni zasypiam na sofie, ale w związku z tym, że poprzednie sezonu mocno mi się podobały, dam i jemu jeszcze szanse. Chciałabym Wam jeszcze napisać o filmie, którego zwiastun widzieliśmy z Tomkiem w listopadzie. Przy okazji powiem Wam, że w kinie nie byliśmy miesiącu i jak udało nam się wyrwać to po kilkunastu minutach reklam okazało się, że kino zaatakowała awaria prądu! To się nazwa wstrzelić w odpowiedni moment:] No, ale do brzegu. Widzieliśmy zwiastun filmu Gotowi na wszystko. Exterminator. Myślę, że to będzie hit. Mam słabość do Lubosa i Krzysztofa Czeczota, którego znam jeszcze z desek Współczesnego w Szczecinie. Film jest pełną humoru przewrotną opowieścią o współczesnych mężczyznach, marzeniach młodości, niespodziewanej miłości i przyjaźni, wystawionej na próbę w obliczu rosnących ambicji. Uważam, że polskie komedie są mocno marne, a ta zapowiada się obiecująco.

JEDZENIE, PICIE

Już Wam o nich pisałam kilka wpisów temu, ale ta konkretnie herbata jest tak obłędnie dobra, że musiałam wspomnieć raz jeszcze. Świąteczne łakocie składają się z czarnej herbat, cukrowej gwiazdki i aniołków, papai, jabłka, skórki pomarańczy, rodzynek, żurawiny, czekolady, truskawki, aromatu naturalnego! Brzmi smacznie, prawda? Zapach po otwarciu torebki bezcenny! Drugim hitem tego miesiąca jest mega prosty i szybki przepis na pierniki, a przy dzieciach to wyjątkowo kluczowe. W zeszłym roku w połowie pewnego przepisu zorientowałam się, że ciasto musi kilka godzin odleżeć, wyobrażacie sobie tą dziecięcą frustrację;) Zatem wczoraj w ramach zadania z kalendarza adwentowego robiliśmy pierniki. To znaczy Mikołaj zrobił 5, a ja resztę 155, ale nie ważne. Była dobra zabawa. A szybki przepis na pierniki stąd. Efekt na zdjęciu;) Ostatnim tego miesiąca hitem jest bio sok z cytryn Sycylijskich. Tłoczony na zimno. Pijam na dzień dobry na czczo od ponad miesiąca i to już jakby mój poranny rytuał. Smak soku jest wyjątkowo, nie uzyskacie go z żadnej sklepowej wyciśniętej cytryny.

 

Polecam zajrzeć też tutaj