Majowe wow

Maj 2018 przeszedł do historii, więc warto wspomnieć o tych rzeczach, które wprawiły mnie w ubiegłym miesiącu w zachwyt. Chyba jednak największym zachwytem była sama majowa pogoda. Dawno nie było tak słonecznego piątego miesiąca roku, wręcz upalnego. W dalszym ciągu nie dochodzi do mnie, że lato jeszcze przed nami i to u nas jakie piękne;)

Kosmetyki

W prawdzie o tej marce szykuję osobny wpis, ale już dziś muszę i chcę wspomnieć o niej tutaj. Mowa o D’alchemy, którą aktualnie testuje. Wiecie, że mocno przywiązują uwagę do kosmetyków naturalnych, zresztą do wszystkiego, co ma ściśle związek z naturą, więc te kosmetyki to dla mnie strzał w 10! Testuję ich 5 różnych produktów, ale już teraz mogę Wam napisać, że peeling i kremy to pełen zachwyt. Generalnie w ciąży kompletnie nie mogę narzekać na stan mojej skóry, całą ciążę nie miałam ani jednego wyprysku, ani jednej niespodzianki na cerze. Myślę, że jej kondycja to zasługa wody, którą piję w ilościach ogromnych i po prostu takiej mojej naturze. Nie mniej peeling i kremy powodują, że jest jeszcze bardziej nawilżona i wygląda wyjątkowo promiennie. Reszty nie zdradzam, będzie niebawem wpis;)

Moda

Obiecałam sobie na początku ciąży, że nie kupię ani jednego ciążowego ubrania, dotrwałam prawie do końca. Jednak rzeczy, które aktualnie mogę na siebie nałożyć mogę policzyć na placach jednej ręki:D Zatem przez kolejny ostatni miesiąc przed porodem tylko i wyłącznie wzdycham sobie do różnych pięknych ubrań, które gdzieś znajduję w sieci. Tak też było z  i i tą sukienką. Buty to zupełnie inna sprawa! Szczęśliwie nogi jak w pierwszej ciąży jeszcze mi nie puchną, więc nie ma potrzeby zerkania na rozmiar większy niż 35 czy 36 i buty marki Nomadic najpierw mnie zadziwiły i zastanawiałam się czy są serio wygodne i ładne, a jak już je zobaczyłam na żywo to mnie zachwyciły totalnie!

Jedzenie

Szczerze powiem, że odkąd zagościły u nas upały mój obiad składa się z różnych modeli i mixów sałatek, sporo w nich szparagów, gruntowych ogórków i innej zieleniny. Moją ulubioną w zeszłym miesiącu była sałatka ze szparagami, jajkiem i sosem cezar, dokładnie z tego przepisu. No mistrzostwo! Poza tym w 30% składałam się z truskawek;) Polecam Wam te placuszki z truskawkami;)

Filmy

Wiem, że w ostatnim tygodniu już wspominałam o filmie „Dom z Papieru”, ale wtedy byliśmy na jego pierwszym sezonie, więc moja opinia mogła nie być do końca trafna i rzetelna. Dokładnie na początku tego miesiąca skończyliśmy całość i muszę Wam napisać, że to serial, który mogłabym okrzyknąć hitem ostatniego sezonu! No jest genialnie nagrany, ironia i humor w nim bardzo mi leżą. Gra aktorska mistrzostwo, moim ulubieńcem zdecydowanie Berlin i Nairobi. Jeżeli jeszcze nie widzieliście to koniecznie włączcie dziś pierwszy odcinek;)

Książki

W związku z tym, że sezon na place zabaw w pełni, a ja jak nie mam godnej kompanki do dyskusji na placowej ławce to się zwyczajnie nudzę, a nudzić się nie lubię! Niestety nadszedł taki dla mnie czas, że nie odgrywam w życiu Mikołaja na placu zabaw żadnej szczególnej roli. On ma już swoją „paczkę” z którą bawi się w wojny, robi pikniki i przesiaduje w krzakach. Zatem popytałam Was na IG co polecacie do czytania. Poprosiłam o jakieś lekki pozycja, bo jak wiadomo decybele na placach są w dość wysokich tonach, więc literatura wyższa zasługuje na lepsze warunki. Poleceń było sporo, ale ja aktualnie kończę „Czasami kłamię” i to jest dobra pozycja na lato. Mam jeszcze w zanadrzu „Ligę (nie)złych mam”, ale ją chyba wezmę do szpitala;)

Inspiracje

Maj sprzyja przyrządzaniu rozkosznych dań i właśnie w maju odkryłam profil „Rozkoszny„, co ten chłopak robi w kuchni, jak to wszystko wygląda, jak współgra i jak na to leci ślinka! Jeszcze niczego nie skopiowałam w swojej kuchni, bo nie mam odwagi, ale dla samych doznań wzrokowych wejdźcie tam i pooglądajcie to i owo.

Bardzo małymi krokami kompletuję wyprawkę i szukając inspiracji do stworzenia przyjemnego, minimalistycznego kącika dla młodej damy, która niebawem pojawi się na świecie natknęłam się na MobilLove! Te mobile inspirowane metodą M. Montessori są tak w moim guście, że zapewne jakiś trafi do naszego domu. Są kontrastowe, kolorowe, ale zrobione z takim wyczuciem i smakiem, że chce się je mieć nawet nad swoim łóżkiem.

Biżuteria

Na Stick&Wolf natknęłam się jak zwykle przypadkiem, ale to biżu bardzo w moim guście. Mocno podoba mi się pierścionek i naszyjnik<3 Dawno nie dostałam żadnej biżuterii, a urodziny blisko, blisko;)

 

Polecam zajrzeć też tutaj