10 rzeczy, które chce i nie chce usłyszeń świeżo upieczona mama od swojego męża/partnera

My mamy wiemy najlpiej, że na początku macierzyństwa bywa bardzo często tak, że właściwie zmęczone to my już wstajemy. Bez sił i chęci do czegokolwiek. Nieprzespana kolejna nocka, miliony pobudek i do tego jedno źle sformowane zdanie skierowane w naszą stronę. Bomba wybucha! Pierwsza kawa właściwie nie ma sensu. Ciśnienie wyższe niż zazwyczaj. Jeżeli czujecie, że ten dzień Was pokonał już z samego rana to ten wpis jest dziś dla Was! Jest o tych wszystkich zdaniach, które powinna lub nie powinna usłyszeć mama. Bez znaczenia czy to pierwszego czy kolejnego dziecka. Zdań wypowiedzianych przez swojego męża/partnera.

Nie czuję się feministką, ale za równouprawnieniem jestem będąc mamą jeszcze bardziej niż kiedykolwiek.

To wpis, który powstał na bazie moich własnych doświadczeń i tego, co usłyszałam nie raz od znajomej, przyjaciółki. Często z żalem w głosie, ze łzami w oczach, czasem ze smutkiem, a czasem z radością i wdzięcznością w głosie.

 1. Nie gotuj dziś obiadu w domu, zjemy na mieście.  

Moim priorytetem odkąd jestem mamą jest przede wszystkim obiad. Fakt, ze moje dziecko, (mąż też jak jest w domu i nie grymasi) zje ciepły posiłek jest bardzo ważny. Mikołaj jest raczej z tych dzieci, które mało jedzą, a ja znów nie należę też do tych matek, które codziennie pytają panie w przedszkolu ile zjadło moje dziecko. Zapytałam o to chyba tylko raz. Zatem u nas codziennie są obiady, czasem mniej a czasem bardziej skomplikowane. Ostatnio przeważnie mniej. Spotkaliśmy się ostatnio ze znajomymi i padło ze strony przyjaciółki żebyśmy poszli „coś zjeść”. Jej mąż się lekko skwasił, pewnie wolałby zjeść w domu schabowego, a Ona do mnie szepnęła „nie chce mi się dziś robić obiadu, nie mam sił na to”. Wie to tylko ten, kto codziennie buzi się z myślą „co dziś na obiad”. Dlatego kiedy w weekendy jemy gdzieś na mieście, ja odpoczywam.

 2. Idź się połóż, ja się nimi zajmę. 

To chyba jedno z tych zdań, które są dla mnie bezcenne. Żadne kwiaty, nowa torebka czy deska do krojenia nie znaczą dla mnie tak wiele jak to jedno proste zdanie. Nawet jak nie usnę, bo w dzień zwyczajnie nie umiem, to po prostu kładę się na łóżko, leżę, patrzę w sufit, telefon czy książkę i tak łapię dystans.

 To niesamowite jak Ty to ogarniasz. 

Prawda?!? Jestem niczym zaprogramowany robot. Wchodzę do sypialni po body, przy okazji zaścielam łóżko, łapię za brudnego pampersa, odsłaniam rolety, wchodzę do kuchni, wyrzucam pieluchę, wkładam naczynia do zmywarki, jednocześnie klikając start w ekspresie do kawy. Opowiadam na miliony pytań sześciolatka w tym ile to 43 + 8 i czterdziestolatka „nie widziałaś mojej myszki?” (serio? leży na stole!), robię śniadanie dla starszaka i karmię 4 miesięcznikach. Tak, ogarniam to wszystko najlepiej!

 3. Usiądź, zrobię Ci kolacje. 

Te, które mają gotujących mężczyzn w domu mają po prostu fajnie. To musi być mega przyjemne dostać na kolacje swoją ulubioną porcje makaronu. U nas tego nie ma, ale, ale!! W zamian za to czasem przy okazji zakupów Tomek niesie w ręku coś małego, pad thai z Raju i jestem wtedy w raju!

 4. Musisz być cholernie zmęczona. 

Tak, jestem cholernie zmęczona. Musisz mieć tego świadomość! Jestem na każde nawet najmniejsze zawołanie mojego dziecka. 24h na dobę muszę mieć kolejną dawkę sił i mocy na kolejna nieprzespaną noc. Myli mi się rok i dzień tygodnia, zastanawiam się jaki jest miesiąc i ile mam lat, ale nikt tak, jak ja trzeźwo nie myśli i wie jaki syrop podać o 4 nad ranem.

 5. Jak mogę Ci pomoc? 

Stop! Nie! Wkurza mnie stwierdzenie „Ci pomoc”. Co mogę zrobić żeby Ci było łatwiej? Brzmi lepiej. Zatem proszę bardzo! Podstawę czynności, które ja wykonuje niczym w „Dniu świra”, poroznoszenie do szafy miliona rzeczy, które chyba mnożą się w ciągu nocy, zacielenie łóżek, włożenie naczyń do zmywarki, śniadanie, zeszyt do logopedii, ubrania na zmianę, kapcie, witamina D, kwas dha, acerola… dyktować dalej?

 6. Idź weź prysznic, ja ją ponoszę. 

To takie zwykle, a dla mnie coś mega ważnego. 5 minut w samotności pod prysznicem. Dla bezpieczeństwa zawsze zamykam drzwi. Nie znoszę chodzić w piżamie do 12 w południe, z brudną głowa i bez makijażu. Już tak mam, ze prysznic + umycie głowy + delikatny makijaż to dla mnie +10 do dobrego samopoczucia, mogę wtedy zmagać się z kolejnymi przeciwnościami losu.

 7. Siedź, ja do niej pójdę.  

Kiedy po raz 123456 słyszysz wieczorem na elektroniczne niani, że dziecko znów się obudziło pragniesz żeby ktoś je ponosił, utulił, uśpił za Ciebie, a Ty w tym czasie schowasz się do szafy. U nas niestety mimo dobrej woli to na razie tylko ja mogę uczynić, bo Matylda zasypia i uspokaja się przy piersi. Są jednak miliony takich sytuacji w ciągu dnia, weekendów, ze jest opcja żeby sprawdzić aby moje ręce były wolne, a kręgosłup odciążony.

 8. Daj mi ją/go i zjedz na spokojnie. 

Ileż to dla mnie znaczy! Wczoraj śniadania nie jadłam, obiad zjadłam jedną ręką karmiąc, a drugą, lewą wiosłując łyżką mój obiad, kolację zjadłam przy akompaniamencie płaczu niemal dostając czkawki, więc miło czasem zjeść wolniej niż zawsze i używając widelca i noża.

 9. Może wezmę wolne?  

Tak, czasem tak bardzo potrzebujesz męża od rana do wieczora, nie tylko w weekendy, ale np. kiedy chorują albo kiedy Ty chorujesz i musisz poleżeć żeby dojść do siebie.

 10. Wrócę dziś wcześniej! 

O mamo! Jakbyś wygrała w totka, bo to właśnie dziś tak bardzo musisz wyjść do Biedronki i stanąć w kolejce na Poczcie. Jedno zdanie, a Ty czujesz, że ten dzień będzie należał do udanych. Tylko błagam, dotrzymaj słowa.

No i teraz te bardziej frustrujące teksty.

 1. Idę poleżeć w wannie – strasznie ciężki tydzień miałem. 

No tak, a ja ostatnio brałam ciepłą kąpiel żeby szybciej urodzić i szlag mnie wtedy trafiał, bo nie mogłam za pierwszym razem wynurzyć się z wanny, bo mi było tak mocno już ciężko, więc teraz bez brzucha sprawiłaby mi taka kąpiel wielką radość. Żadne tam 50 minut, zwykłe 15 i jestem jak nowo narodzona.

 2. Nie rób już więcej tego curry. 

Tutaj możesz sobie wstawić dowolne inne danie, wedle uznania. No tak, codziennie głowię się co zrobić na obiad. Tutaj jednak dopiero zaczynają się schody. Ten nie lubi zielonego, a tamten mleka kokosowego. Dostaję kolejną pięknie wydaną książkę kucharską z mnóstwem genialnych przepisów i co? Jak już uda mi się zrobić to curry i jestem z siebie dumna, że mimo, iż z dzieckiem na lewym boku przewieszonym mam dla nich ciepły posiłek dostaję w zamian taki strzał. Następnym zatem razem jak zapytam co Wam ugotować zamiast „nie wiem” wstaw kaszę i kiszona kapustę, wróć! Kaszy też nie lubisz!

 3. Chce normalnie poczytać gazetę, poleżeć. 

Ale Kochanie to jest teraz nasze „normalnie”. Bez tego leżenia, porannej prasy i z zimną kawą. Ja to normalnie aktualne biorę na klatę, bo wiem, ze to minie, ale Tobie ciężko się pogodzić mimo, iż masz wiele odskoczni chociażby swoją pracę poza ścianami naszego mieszkania.

 4. Nie możesz być taka nerwowa, to odbije się na dziecku. 

To dziś podesłała mi znajoma. No tak, bo my musimy być wzorem i chodząca oazą spokoju. No właśnie nie! Osobiście, kiedy mam deficyt snu mój poziom frustracji sięga zenitu. Gdyby kiedyś ktoś miał mnie wykończyć to niech zabroni mi spać, dla mnie największe tortury. Dlatego kiedy budzę się po kolejnej fatalnej nocy to wybacz mi, że czasem podniosę głos. Normalnie mi się to nie przytrafia.

 5. Gdzie leżą nożyczki, centymetr, koszula i tutaj wstaw dowolną inną rzecz. 

Matko! Trzymajcie mnie! Jak to jest, że ja wiem gdzie leży wszystko, potrafię powiedzieć w której szafie, na której półce i z której strony. A jak nie wiem gdzie leży to nim wezwę wszystkie posiłki świata to najpierw chwile szukam, po prostu!

 6. Jak sobie nie radzisz możemy go oddać do żłobka albo znaleźć opiekunkę.  

Nóż w kieszeni, prawda? Tak, bywa, że już sobie nie radzę, ale wtedy oczekuje od Ciebie innego komunikatu, wsparcia, wsparcia, wsparcia, bo przecież wiesz, że nie oddałabym do żłobka, że to chwilowe, że mogę sobie pomarudzić, pojęczeć i popłakać nad swoim losem, mam to tego prawo jak nikt inny.

 7. Wiesz, moja mama to robiła.. 

Nigdy tego nie usłyszałam, ale wiem że takie sytuacje mają miejsce, co na to odpowiedzieć? Chyba przemilczeć albo rzucić mocną ripostą chociaż jaka by ta matka nie była, temat „mamusi” może rozpętać III wojnę światowa.

 8. Muszę wyjechać na ten koncert/rajd/konferencje, wiesz ile to dla mnie znaczy i jak tam odpoczywam. 

Wiesz czym jest teraz dla mnie odpoczynek? Próbuje z każdego dnia wyżebrać od losu 10 minut w spokoju podczas ekspresowego prysznica, albo czerpie radość z wypadu do warzywniaka. Zajmuje mi to z szybkim wchodzę i wychodzę do piekarni max 25 minut i to mnie aktualnie ładuje. Przyjdzie czas, że zadbamy o sobie bardziej, na dłużej. Dlaczego ja mam świadomość tego, że pewne przyjemności odeszły na bok, że zaczekają w kącie.

 9. Zobacz na Kasie, Basię, Anie ma więcej dzieci i sobie radzi. 

Tak samo jak porównania dzieci nie znoszę porównywania do innych kobiet, mam. A czy wiesz czy ona nie ma niani, babci i dziadka na wyłączność czy pani co piątek do sprzątania, albo zwyczajnie jej dziecko przesypia noce od urodzenia. Ania sobie świetnie radzi, ale podobno ma depresje, to nie wygląda tak zawsze pięknie jak widzimy na zewnątrz.

 10. To, co trochę pospałaś? – po tym jak oznajmiłam, że przespałam 3 godziny pod rząd. 

No tak, to mój osobisty sukces, ale kompletnie nie mieści się w pojęciu wyspania, litości! Zważywszy na fakt, że zdarzył się w ciągu 4 miesięcy raz, może dwa. Czy Ty byś się wyspał łapiąc raz na jakiś czas trzygodzinny sen? Budzę Cię o 5 nad ranem po Twojej całej przespanej nocy i pytasz przerażony co się dzieje, więc raz jeszcze przemyśl czy trzygodzinny sen jest miarą wyspania.

Na końcu Wasze przesłane teksty. Przykre jest to, że jest w nich sporo goryczy i smutku. Są też takie z przymróżeniem oka, nie mniej każde do przemyślenia.

O C Z E K I W A N I A

Jestem dumny, ze to właśnie z Tobą mam córkę/syna. Jesteś wspaniałą kobietą, jestem przez to najszczęśliwszym facetem na świecie.Pośpij trochę, ja wszystkim się zajmę.
Jesteś bardzo dzielna, piękna i masz wspaniały charakter, chciałbym aby nasza córka miała te cechy a na pewno będzie je miała bo Ty ją urodziłaś 🙂 uśmiecham się do tego:))
Jestem z Ciebie dumny i dziękuję Ci za mojego syna/moją córkę.
Jak Ty wyglądasz? (w szoku jestem, że tak można powiedzieć matce swoich dzieci)
Pięknie wyglądasz, jesteś najlepszą mamą na świecie.
Jak Ci mogę pomóc?
Chcesz pobyć trochę sama?
Ja pospaceruje, a Ty się zdrzemnij.
Czego potrzebujesz?
Kochanie połóż się ja zajmę się dziećmi.

R Z E C Z Y W I S T O Ś Ć

Jak nie chce czegoś zrobić po pracy tłumaczy się, że też był w pracy. A ja to byłam na wakacjach?
ak nie masz na dziś żadnych planów to ogarnij mieszkanie.
No bo Ty nie pracujesz, co robiłaś cały dzień, inne maja po 4, a Ty(my) dwójkę.
Ależ się nie wyspałem – po 8 godzinach nieprzerwanego snu.
Może jest głodne? Powiedział mąż gdy nie mógł uspokoić dziecka.
Co dzisiaj na obiad?
Nie powinnaś…i tu niekończąca się lista

Mnie osobiście z takich zachowań jeszcze i przyzwyczajeń wkurza zamykanie się zaraz po powrocie do pracy w łazience z telefonem:D

Piszcie jak to wygląda u Was!

 

Polecam zajrzeć też tutaj