Styczniowe wow

Nadciągam z nowym wpisem z cyklu „wow”. Styczeń tego roku to dla mnie miesiąc, który chcę „wyprzeć” z pamięci, bo kręcił się wokół lekarstw, inhalatorów, syropków i innych tego typu gadżetów. Liczę na szybką wiosnę! Tymczasem wow pierwszego miesiąca 2019 roku przed Wami;)

KOSMETYKI

Tutaj w styczniu nie ma tego dużo, bo „wykańczam” to, co mi zostało na półce. Nie mniej o marce Oway wspomnieć muszę! To naturalne oraz organiczne kosmetyki do wszystkich rodzajów włosów. Marka wykorzystuje w 100% naturalne formuły, tworząc unikatowe i wysokojakościowe produkty do pielęgnacji włosów. Butelki preparatów posiadają farmaceutyczny, prosty wygląd, który pozwala na zachowanie czystości oraz naturalności. Taki wybór opakowań nie jest przypadkowy. Jest od podyktowany troską o przyrodę i środowisko naturalne. Dla mnie bomba! Fakt, ceny trochę przytłaczają, ale z całym sercem polecam Wam szampon zwiększający objętość klik i maskę do włosów suchych i porowatych klik! Maska jest tak genialna, że z pewnością kupię kolejną!

MODA

Nie uległam styczniowym wyprzedażom, zupełnie! Nie skusiłam się na nic. No dobrze, wczoraj sobie zamówiłam sukienkę z The Odder Side, bo sukienki kocham! Tej wiosny stawiam np. na sztruksowe spodnie z tshirtem. Zatem ten zestaw to coś idealnego! Spodnie dostępne tutaj, a ten piękny i t-shirt Wioli Wołczyńskiej stąd. Dopełnieniem niech będzie saszetka/nerka klik. Do ekipy dołącza jeszcze sweter, oglądam je w tym sezonie oglądam i na tym się kończy. Ten można podejrzeć tutaj.

FILMY

Matko jak my się wciągnęliśmy w Homeland, gdyby nie zarwane nocki przez słabe spanie Matyldy chętnie bym zarwała właśnie dla tego serialu! Każdy odcinek tak trzyma w napięciu, że daję 6+

W przerwach między oglądaniem serialu nadrabiamy kinowe filmy, których nie dane nam było zobaczyć na dużym ekranie. W weekend obejrzeliśmy „Kler”, ale jest tak słaby, bez fabuły, że nawet nie warto o nim wspominać. W styczniu też obejrzeliśmy „Twarz” Szumowskiej i też się niestety rozczarowałam. Taka mnie po nim naszła refleksja, że nasze kino jest strasznie smutne jednak i ciężkie, ale, ale! Tomek kupił film „Juliusz”. Mocno sceptycznie nastawiona usiadłam na sofę i już po kilku minutach buzia mi się uśmiechała. Mam problem z polskimi komediami, bo zwyczajnie mnie nie bawią i są mocno nadęte, ale tutaj, wow! Świetne dialogi, dobra gra aktorska, błyskotliwy humor, lekka fabuła. Naprawdę fajne kino na sobotnie chill na sofie.

KSIĄŻKI

W związku z tym, że postanowiłam znów nie jeść mięsa szukam książek typowo roślinnych. W oko wpadła mi pozycja Eryka Wałkowicza, którego bloga często odwiedzam w celach inspiracyjno – kulunarnych. Mowa o książce „Kuchnia roślinna” i lada moment zagości na mojej półce. Drugą książką jest pewnie Wam znana, ale ja do niej znów powracam. „Dziecko z bliska idzie w świat” A. Stein to pozycja obowiązkowa dla rodziców, których dzieci tak, jak nasze za moment wyruszy do szkoły i rozpocznie nowy etap. Zrobię jeszcze chyba na ten temat osobny wpis.

JEDZENIE

To temat o którym lubię mówić i temat na który teraz niestety mam mało czasu i gotuję w biegu albo z Matyldą na rękach. Jednak wieczorem lubimy sobie z Tomkiem dogodzić. Zresztą każdy rodzic wie jak przyjemne jest wieczorne jedzenie w ciszy i bez żadnego pasażera na kolanach. Ostatnio jedliśmy nuggetsy…ale z boczniaków! Boże, jak to było dobre! Przepis pochodzi z nowej „Jadłonomii„, a dostępny np. tutaj.

GADŻETY NIEZBĘDNE

Kto by pomyślał, że kiedyś w zakładce „must have” na tym blogu będzie inhalator:D No, ale to gadżet, który u nas w obiegu przez ostatnie dwa miesiące bez przerwy. Nasz stary, głośny i już słabo działający inhalator zamieniliśmy na ten z Microlife. Jak po jego zakupie zmieniła się jakoś naszych inhalacji! Jest praktycznie bezdźwiękowy! Za pomocą inhalatora Microlife NEB 800 można podawać wszystkie leki do inhalacji za wyjątkiem NEBUDOSE Hialurnic i Hypertonic, ale nas to nie zniechęciło. Jedyny minus to fakt, że maseczki mają otwory, których mieć nie powinny, ale nasze już zaklejone. Nawet nam mega zaganianym mamom należy się chwila relaksu. Gdyby naprawdę ta chwila miała trwać chwilę to niech to będzie relaks taki Wasz/nasz ulubiony. Mnie ostatnio mocno zrelaksowało 10 minut w wannie i pomyślałam, że coś do tej wanny fajnie by mieć! Zatem pomyślałam sobie o Ecospa czyli miejscu w którym znajdziecie naturalne produkty i surowce do robienia kosmetyków. Taki na przykład zestaw do robienia kul kąpielowych to coś idealnego najpierw na odstresowanie, a potem do wanny!

A może Wy chcecie się podzielić ze mną swoimi „wow” ubiegłego miesiąca? Dawajcie!

Polecam zajrzeć też tutaj