Makijaż minimalistki

Dziś będzie o mojej kosmetyczce z kosmetykami kolorowymi, chociaż mówiąc o kolorach chyba mnie w tym przypadku lekko poniosło;)

Staram się nakładać na buzię naprawdę mało. Bywają dni, że ograniczam się tylko do samego pudru albo tuszu, jednak nie będę ukrywała lepiej mi z samą sobą jak coś mam na buzi. A jak wiadomo o to nasze dobre samopoczucie chodzi czy na tej buzi coś jest czy nie ma.

Nie ma tego dużo i nawet jak sobie dziś pomyślałam co znajdzie się we wpisie to zdałam sobie sprawę, że tego jest naprawdę mało!

PODKŁAD

Od lat już w mojej kosmetyczce gości kolejna już buteleczka podkładu z The Ordinary. Ja mam odcień w żółtym kolorze i jest idealny do mojej cery i wtapia się i nie pozostawia smug i jest naprawdę bardzo naturalny. Mój kolor to kryjący podkład w kolorze Yellow Undertones, widzę, że można je dostać też na Allegro.

PUDER

Sprawdzone i najlepsze pod słońcem! Mam na myśli pudry mineralne z Annabelle Minerals, niezmiennie w mojej kosmetyczce od lat już! Zmieniam tylko odcienie wedle pór roku czyli koloru mojej skóry, ale też pod względem krycia. Uwielbiam je i jedno maźnięcie powoduje, że czuję się o niebo lepiej i już kilka razy ktoś pytał mnie co mam na twarzy, że jest tak rozświetlona, to właśnie one;)

KOREKTOR

Lubię mieć rozjaśnioną część pod okiem, czuję się wtedy świeżo i delikatnie. Korektorów przerabiałam sporo i te z górnej półki (ulubieniec z Givenchy) i te z niższej półki, jednak kiedy trafił do mnie ten H. Rubinstein przepadłam i jest moim naj! Wybrałam ten najjaśniejszy odcień (jest ich 3) i chyba jest za jasny, więc następnym razem wezmę medium, ale już dziś muszę Wam napisać, że nie wysusza zupełnie cery, jest kremowy i delikatny i nie robi zagięć i naprawdę jak szukacie ideału to możecie być pewne, że będziecie zadowolone!

ROZŚWIETLACZ/BRONZER/RÓŻ

Nigdy nie wiem co lepsze czy bronzer czy róż, więc sobie mieszam je trochę i dodaję każdego po troszku;) Może to mało profesjonalne, ale wygląda dobrze;) Ostatnio w mojej kosmetyczce odkryciem był zestaw Kiko Milano, ale oba się mocno skruszyły (jeden przy pomocy Matyldy paluszków), ale to trio, które mocno lubiłam i jak będę za granicą (niestety u nas wszystkie sklepy zamknęli) napewno się zaopatrzę w kolejną paletkę. Na dobre palety z rozświetlaczami i różami można dorwać w Tkmaxx, więc i tam będę polowała. Jak macie jakieś godne polecenia to podrzućcie!

USTA

Hmmm, wszystkie moje pomadki noszą ślady palców Matyldy. To jest moja tajna broń jak już nie wiem czym zabawić moje dziecko w aucie i zdarzyło się już kilka razy, że zapadła cisza, a ja zapadłam w jakiś letarg za kółkiem i nagle bach…Matylda cała różowa albo czerwona. Mam jednak kilka swoich ulubieńców, którzy powodują, że czuję się po maźnięciu o niebo lepiej. Pierwsza pomadka to z serii ochronnych. To już moja 5 albo 6 sztuka. Mowa o tych z Sephora, aktualnie mam arbuzową i kocham jej zapach! Są też w wersji peeling, też bardzo fajne!

Mam też czerwienie dwie! Ja nie wiem co my kobiety mamy z tymi czerwieniami, ale nie znam takiej, która mieć czerwonej szminki nie chce w swojej kosmetyczce. Takie na wyjątkowe okazje (phi, phi) mam i ja. Jedna z Maybelline pod nazwą Orange Danger i faktycznie wpada lekko w pomarańczowy kolory. Druga to już mocny atak czerwieni Sephora pod szaloną nazwą Cancan, ale mam ją tak długo (tak często ląduje na moich ustach), że już ich nie ma w sprzedaży;) Poza tym lubię bardzo maznąć się wskakując do windy moją pomadą z Rimmel lasting finish drive me nude, której też już na próżno szukać w sklepach i mój ostatni nabytek, podpatrzony u mamy, Loreal 379 Velvet Rose😉

BRWI

Nie przepadam za swoimi brwiami, są cienkie i jest ich mało i nawet jak nadałam im grubszą kreskę w postaci zapuszczonych włosków to i tak są marne, więc raz w tygodniu robie sama sobie hennę. Odkryłam w końcu coś, co nie trzeba rozrabiać, wyrabiać, mieszać z wodą itd. Używam tej henny Instant Delia, a jak już pod koniec tygodnia brwi znów są jasne podkreślam je ołówkiem z Loreal. Myślę nad jakimś zabiegiem, ale ciągle boję się wiecie tej potwornie okrutnej czarnej krechy, która nadaje taki kontrast, że nie widać niczego innego tylko tą kreskę.

AKSESORIA DODATKOWE

Brak;) Nie no żartuję;) Mam dwa pędzle, jeden z Annabelle (flat top), którym nakładam właśnie puder, drugi służy mi do nakładania różu. Posiadam też zalotkę, która ma 10 lat, a którą kupiłam będąc jeszcze panną w Primarku w Londynie, jest w takim stanie, że jej nie pokażę, ale ją uwielbiam;)

Piszcie mi o swoich ulubieńcach kolorowych;)

print

Polecam zajrzeć też tutaj