Jak kupować taniej i wyglądać dobrze! Jak nie dać się złapać w zakupowe pułapki.

Nie jestem znaną szafiarką, ale co nieco liznęłam w temacie i czuję, że czuję temat 😉

Dziś Wam napiszę co robię, że wydaję mniej, a mam sporo dobrych rzeczy w szafie. Trochę o tym jak kupuje i co najpierw robię nim daną rzecz wrzucę do koszyka. Dlaczego zerkam na skład koszuli czy swetra. Dlaczego wydaje mniej, a mam więcej.

WYPRZEDAŻE? NIE, DZIĘKUJĘ!

W tym roku na wyprzedażach kupiłam sobie tylko jedne spodnie i koszulkę. Na spodnie zerkałam już jakiś czas, obserwowałam kiedy będą przecenione i jak tylko kosztowały połowę mniej wrzuciłam do koszyka.

Kiedyś czas wyprzedażowy budził u mnie wiele emocji. Drugiego dnia Świąt czekałam przed komputerem na magiczną godzinę 22 kiedy to znana sieciówka na Z. zaczynała czas wielkich sejlów.

W tym roku podeszłam do tematu bardzo na chłodno. Przejrzałam w prawdzie to, co oferuje, ale nic prócz tych wspomnianych spodni nie dodałam dla siebie do koszyka i naprawdę byłam z siebie dumna.

Czas wyprzedaży jest ok i fajnie np. dorwać po przecenie płaszcz, który kosztował dużo i zwyczajnie nas na niego nie było stać, a teraz kosztuje chociażby 30-40% mniej. Albo torebkę czy kostium kąpielowy, buty czy sweter wełniany. Nie jest już ok kiedy rzucamy się na koszulkę czy spodnie za kilka złotych tylko dlatego, że widnieje na niej czerwona metka z ceną 10,99 zł, a ani ona zapewne (bywają i takie z dobrym składem, ale nie często) nie ma dobrego składu ani nie pasuje nam za bardzo do niczego.

Ja swoją szafę wyczyściłam do cna z rzeczy, których nie noszę. Mam taki sposób, że jak coś leży nie noszone 2 czy nawet 3 sezon, a nie jest czymś mocno uniwersalnym (jak na przykład jeansy) to puszczam to dalej w świat. Mam oczywiście takie ponadczasowe ubrania typu sukienki koktajlowe (phi, phi), ale ich mam 3,4 sztuki. Mam też granatową prostą marynarkę (wolałabym czarną), biała klasyczną koszulę, rzeczy które wyciągam od czasu do czasu. Nie mniej to taka część garderoby, którą można trzymać w szafie latami, bo marynarki jak i koszule nosi się każdego sezonu i właśnie wyjmuje od wielkiego dzwonu.

JAKI SKŁAD? POLIESTER? NIE, DZIĘKUJĘ!

Jeszcze bywa, że coś mi wpadnie w oko i zapominam o zerknięciu na metkę. Miałam tak ostatnio, przyszła super fajna bluzka, idealna do jeansów i już miałam ją zostawić, ale zerknęłam na skład i…szok! 100% poliester! To ja zamawiałam? Zatem zaraz spakowałam i odesłałam. Naprawdę warto zerkać na to z jakich materiałów są nasze rzeczy. Można kupić koszulkę 100% bawełnianą za tą samą cenę, uwierzcie mi! A potem można ją puścić dalej z czystym sumieniem;)

Mierzyłam nie raz płaszcze piękne w Tkmaxx (no nawet wam je pokażę) i mocno mnie kusił i krój i kolor i już miałam wrzucać do koszyka, ale kiedy orientowałam się, że skład nijak się ma do ceny to szybko odpuszczałam bez większego bólu serca.

SH, POPROSZĘ!

Bardzo chciałabym mieć więcej czasu na bieganie po SH, ale no nie ma jak, nie ma. W takich miejscach warto być z samego rana na tzw. dostawę, a ja w tym czasie mam coś innego do zrobienia, ale jak Matysia pójdzie do przedszkola to wrócę do tych wizyt. Mam stamtąd kilka naprawdę fajnych perełek.

Te szorty jeansowe na przykład siostra mi upolowała w sh za pewnie jakieś 7 zł, no może 8 zł!

Tą spódnicę pewnie za podobne pieniądze, a zachwytów w jej kierunku było co nie miara!

Kultowa już koszulka Mama bird (poszła w nowe inne ręce cieszyć inną mamę), ale też została znaleziona w sh za grosze;)

Jest jeszcze sweter z kaszmirem w składzie. Nikt go nie ruszał w sh, bo mały, więc ruszyłam ja, 6 złotych!

Obserwuję też na IG znane sh on line. Np. na kultowych już Klamotach, dorwałam piękną marynarkę w pepitkę i jeansy Acne. Może nie za kilka złotych, ale za duuuuużo mniej niż bym miała kupić je w „normalnej” cenie. Oj za bardzo dużo mniej;)

A! i też sweter z wełną 100% w składzie, który mocno lubię i pasuje mi i do sukienki i do jeansów.

Z DRUGIEJ RĘKI + DRUGIE ŻYCIE

Mam też tak fajne osoby dookoła siebie, które wiedzą co lubię nosić i jak coś znajdują w swoim sh to się nimi ze mną dzielą<3 Czasem też robimy wymiany. Ja tobie ten szal, a ty mnie ten szary;) i każda z nas ma coś nowego, ale nie kupionego;)

Takim sposobem zyskałam na przykład ten sweter znaleziony w sh, który na znajomą był ciut za mały, a ja go uwielbiam. Ania, love!

Za tą sukienkę też mocno dziękuję, ktoś się nie do końca dobrze w niej czuł, ja się poczułam swego czasu;) Karolka love!

Czym jest jeszcze dla mnie drugie życie ubrań? A no na przykład ta bluzka w kwiaty była kiedyś sukienką ciut na mnie przykusą i zamiast wyrzucać ją do kosza zamieniłam na bluzkę.

Mam też kombinezon, któremu przypaliłam rękawy i zrobiłam wielką dziurę. Kiedyś poszedłby do kosza, dziś przerobiłam je na krótkie rękawy i każdy się nim zachwyca, a ja się z tego śmieję pod nosem:D

Ta sukienka natomiast kusiła mnie bardzo, bo lniana i mój krój zdecydowanie, ale dół jakiś miała taki nie tęgi, doklejany, no zupełnie z innej bajki i ciachnęłam, na maszynie obrzuciłam i teraz jak tralala.

COŚ NOWEGO? OWSZEM, ALE NAJPIERW…WIETRZENIE SZAFY!

Mam też taką zasadę i staram się jej mocno trzymać! Nim coś kupię nowego, co jest mi mocno potrzebne (np. ostatnio zamarzyłam o jeansach z wysokim stanem) najpierw sprzedaję coś innego w czym już nie chodzę. Taka wymiana 1:1. Nie wydaję kolejnych „nowych” pieniędzy. Cieszę się wtedy jeszcze bardziej! No i tym sposobem mam nowe jeansy, ale nie za nowe pieniądze;)

A na wietrzenie_szafy_hania wrzucam często rzeczy, których już nie noszę, które są w dobrym stanie i nic mnie tak nie cieszy jak to, że mogą cieszyć inne osoby<3

WAKACYJNE ŁUPY

To chyba rzeczy, które kocham naj w mojej szafie. Mam kilka perełek ze Stanów, które nie dość, że są dla mnie mocno sentymentalne to jeszcze niosą za sobą jakąś historie i co najważniejsze są unikatowe w okolicy;)

Takim sposobem nabyłam np.te trzy spódnice, które uwielbiam i o które często mnie pytacie. Wszystkie były kupione po przecenie.

No i na końcu mam swoje hity prosto z Tkmaxx! Są dwa obozy chodzących do Tkmaxx. Piersi zawsze coś znajdą, drudzy nic! Nie będę ich tu wszystkich pokazywała, ale to są rzeczy, które mam lata i kocham mocno i nie oddam. Moje dwie sukienki w kwiaty są tego najlepszym przykładem;) Plus lniany kombik prosto z…Lidla;)

Oczywiście bywa, że grzeszę niemiłosiernie, ale to już tak naprawdę bardzo, bardzo, bardzo sporadycznie. Jak już wtedy coś kupię to nigdy nie wyrzucam paragonów, mam schowane w jednym miejscu. Wracam potem na spokojnie do domu, mierzę raz jeszcze, przeglądam się w każdym możliwym lustrze, zestawiam w głowie z innymi rzeczami i wtedy podejmuję decyzje.

W tym roku chciałabym jak najmniej kupić prosto ze sklepu. Chciałabym znaleźć coś, co trafi z drugiej ręki albo mocno po przecenie. Pewnie będę miała wzloty i upadki, ale to takie moje postanowienie na ten rok;)

To kto ze mną wchodzi? Jakie Wy macie sposoby żeby wydawać mniej, a mieć dobre rzeczy szafie?

print

Polecam zajrzeć też tutaj